W brytyjskich mediach co pewien czas wraca temat migrantów korzystających z systemu świadczeń socjalnych. Gdy w nagłówkach pojawiają się liczby i hasła o „zasiłkach dla przyjezdnych”, wielu Polaków mieszkających na Wyspach zaczyna się zastanawiać, czy nowe pomysły polityków mogą dotyczyć także ich. W ostatnich dniach emocje wzbudziły informacje o migrantach spoza Unii Europejskiej, którzy po uzyskaniu prawa stałego pobytu korzystają z systemu wsparcia finansowego państwa.
The Sun przedstawił dane sugerujące, że nawet jedna czwarta tej grupy pobiera świadczenie Universal Credit.
Universal Credit a migranci z prawem stałego pobytu
Punktem wyjścia do medialnej burzy są dane brytyjskiego Departamentu Pracy i Emerytur. Z informacji za grudzień 2024 roku wynika, że blisko 180 tys. osób posiadających prawo stałego pobytu w Wielkiej Brytanii pobierało wówczas Universal Credit. Chodzi o migrantów spoza Unii Europejskiej posiadających tzw. status ILR.
Aby zrozumieć skalę zjawiska, trzeba spojrzeć na szerszy kontekst. Migration Observatory, analizując dane Home Office, szacuje, że pod koniec 2024 roku w Wielkiej Brytanii mieszkało około 720 500 osób spoza UE chronionych statusem. Z zestawienia tej liczby z liczbą beneficjentów Universal Credit wychodzi, że świadczenie pobiera mniej więcej jedna czwarta wskazanej grupy. To właśnie ta proporcja stała się paliwem dla politycznych komentarzy.
Miliony imigrantów i miliardowe koszty
Debata o dostępie migrantów do świadczeń socjalnych nie jest w Wielkiej Brytanii nowa. W momentach napięcia gospodarczego temat powraca bardzo często. Zdaniem opozycji system wsparcia powinien przede wszystkim trafiać do osób, które zdążyły wnieść wkład w brytyjską gospodarkę.
Część przedstawicieli Partii Konserwatywnej zaczęła ostrzegać, że państwa nie wolno traktować jak bankomatu, masowo wypłacającego zasiłki dla imigrantów. Według krytyków migranci, którzy dopiero co uzyskali prawo stałego pobytu, nie powinni automatycznie mieć dostępu do świadczeń socjalnych. Dyskusja nie dotyczy jednak wszystkich cudzoziemców, lecz przede wszystkim osób spoza Unii Europejskiej.
Polityczny spór napędzają przy okazji prognozy dotyczące przyszłości migracji. Jeśli liczba osób z prawem stałego pobytu będzie rosła, rosnąć najpewniej będzie również liczba beneficjentów.

Według szacunków Home Office w latach 2026–2030 osiedli się nawet 1,6 miliona kolejnych migrantów spoza UE. Jeśli obecne proporcje się utrzymają, około 400 tys. z nich może w przyszłości korzystać z Universal Credit. Oznaczałoby to mocny wzrost wydatków państwa. Szacuje się, że do końca dekady roczne koszty wypłat świadczeń dla tej konkretnej grupy mogą sięgnąć 5,5 miliarda funtów.
Ponad 4 mln beneficjentów Universal Credit bez obowiązku szukania pracy
Przypomnijmy, że w 2025 roku liczba osób pobierających Universal Credit zwiększyła się o ponad milion. Łączna liczba beneficjentów wzrosła do 8,4 mln. Szczególnie zwraca uwagę fakt, że aż 4,2 mln z nich to osoby otrzymujące to świadczenie bez konieczności podejmowania działań w celu znalezienia pracy.
Cały wzrost liczby świadczeniobiorców wynikał właśnie z przybycia osób zwolnionych z obowiązku poszukiwania zatrudnienia, takich jak studenci studiujący w trybie dziennym, osoby w wieku emerytalnym czy rodzice opiekujący się dzieckiem poniżej pierwszego roku życia. W tym samym czasie liczba pracujących pobierających Universal Credit spadła z 2,25 mln do 2,19 mln.
Co to oznacza dla Polaków w Wielkiej Brytanii?
Dla części Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii najważniejsze jest pytanie: czy proponowane zmiany mogą ich dotyczyć w jakimkolwiek stopniu?
Obywatele państw UE funkcjonują w innym reżimie prawnym, ponieważ wielu z nich uzyskało status w ramach programu osiedleńczego po brexicie. Oznacza to, że zapowiadane zmiany w zasadach przyznawania prawa stałego pobytu czy dostępności świadczeń nie są automatycznie skierowane do tej grupy. Rząd zapowiada jednak ogólne zaostrzenie polityki migracyjnej.

