Jak zachować się w razie awarii prądu, reagować na alerty czy zabezpieczyć kontakt z rodziną mieszkającą za granicą, np. w Polsce? Punktem zapalnym takiej refleksji są konkretne dane. Nowy sondaż pokazuje rosnący strach przed wojną w Wielkiej Brytanii. Około 40 proc. ankietowanych przez Public First mieszkańców uważa, że wybuch wojny jest możliwy w najbliższych 5 latach.
Generał sir Richard Barrons mówi wprost: każdy obywatel powinien być gotowy na kryzys.
Mniej niż połowa obywateli gotowa do działania w razie kryzysu
Z danych przytaczanych przez Sky News wynika, że większość badanych obawia się nieporadzenia sobie Wielkiej Brytanii jako państwa w obliczu konfliktu zbrojnego. Jednocześnie tylko 42 proc. osób deklaruje gotowość do działania w razie kryzysu, co oznacza, że większość nie ma planu w razie W ani poczucia sprawczości.
Jeszcze ciekawiej wygląda zmiana w postrzeganiu świata – 57 proc. respondentów wskazuje dziś Stany Zjednoczone jako potencjalne zagrożenie. Utarte, klasyczne podziały na sojuszników i przeciwników zaczynają się rozmywać w świadomości społecznej. Zagrożenie ze strony USA jest bowiem traktowane na równi z ryzykiem ze strony Rosji, Chin czy Korei Północnej bądź Iranu.
Ponad połowa Brytyjczyków wątpi w gotowość kraju na wojnę
Ponad połowa Brytyjczyków uważa, że kraj jest słabo przygotowany na wojnę. I nie jest to tylko kwestia armii, ale całego systemu funkcjonowania państwa – od infrastruktury po komunikację kryzysową.
Równolegle trwają prace nad nowymi rozwiązaniami, w tym planem obrony przypominającym Government War Book, który ma integrować działania różnych sektorów. Powstają też inicjatywy społeczne zwiększające świadomość zagrożeń. Problem polega na tym, że wiedza teoretyczna nadal nie przekłada się na praktykę.
Przerwa w dostawie prądu, cyberatak, pauza w płatnościach
Potencjalnie najbardziej realne scenariusze wcale nie muszą oznaczać wojny w klasycznym rozumieniu. Raczej chodzi o równie groźne przerwy w dostawach prądu, cyberataki albo zakłócenia w systemach płatności bezgotówkowych.

Podstawą jest przygotowanie się na co najmniej 72 godziny samodzielnego funkcjonowania. Przeważnie tyle zajmuje przywrócenie podstawowych funkcji państwa po ich gwałtownym utraceniu. Należy zgromadzić zapas wody (2–3 litry dziennie na osobę), żywność o długim terminie ważności, leki, powerbank i ze dwie latarki oraz przynajmniej kilkaset funtów w gotówce.
Dokumenty najlepiej przechowywać w dwóch formach: fizycznej i cyfrowej. Do tego dochodzi komunikacja – ustalenie prostego planu kontaktu z bliskimi, także poza granicami Wielkiej Brytanii. Najważniejsze papiery warto zeskanować i zapisać w bezpiecznym miejscu (np. w chmurze lub na zaszyfrowanym nośniku), a kopie trzymać w łatwo dostępnym, ale chronionym miejscu w domu. Dobrze też spisać ważne numery telefonów i adresy – zapisać je w telefonie i na kartce. Warto ustalić, jak i kiedy dajecie sobie znać, z jakich aplikacji korzystacie oraz co zrobić, gdy jedna z form kontaktu zawiedzie.

