Obsługa, pasażerowie i sama matka noworodka z pewnością na długo zapamiętają lot chińskimi liniami lotniczymi z Bali do Los Angeles. W końcu, nie codziennie zdarza się, by na pokładzie samolotu urodziło się dziecko!
Pokonanie takiego dystansu zajmuje około 19 godzin, więc niemożliwe było wstrzymanie akcji porodowej przez tak długi czas, będąc na wysokości około 30 tysięcy stóp nad ziemią. Po kilku godzinach od startu, tajwańska pasażerka będąca w 34 tygodniu ciąży poczuła skurcze przedporodowe. To mało przyjemny i bolesny moment, więc jej współpasażerowie szybko zorientowali się co się dzieje i jak w scenie z amerykańskich superprodukcji pasło pytanie:”czy leci z nami lekarz?”. Na szczęście wśród pasażerów była jedna lekarka, która razem z załogą samolotu przystąpiła do akcji porodowej.
Mimo, że piloci ze względu na rodzącą kobietę zdecydowali się na awaryjne lądowanie na Alasce, Tajwanka nie zdołała powstrzymać porodu i urodziła córeczkę na 30 minut przed lądowaniem. Jak widać na filmie wszyscy pasażerowie przywitali dziewczynkę na świecie głośnymi brawami.
https://www.youtube.com/watch?v=vtnDvtYqLXQ
Szczęśliwa mama z córką zostały przewiezione z lotniska Ted Stevens Anchorage do najbliższego szpitala. Samolot uzupełnił benzynę i doleciał do Los Angeles z 3-godzinnym opóźnieniem – tak na marginesie w Polsce pociągi bez rodzących kobiet mają większe opóźnienia, jak to możliwe?
Nie wiemy też co gorsze, poród wśród kilkudziesięciu obcych współpasażerów na pokładzie samolotu, czy poród w samochodzie nagrany kamerką GoPro? Wszystkim przyszłym mamom życzymy, by mogły cieszyć się „komfortowym i przyjemnym” porodem w szpitalu, otoczone opieką położnej i lekarza.
