Na temat życia jak i tajemniczej śmierci tej wielkiej gwiazdy napisano dziesiątki, jak nie setki książek. Jej obfitujące w wydarzenia życie i przedwczesna śmierć stanowiły pożywkę do snucia barwnych historii.

Urodziła się 1 czerwca 1926 roku i właściwie nazywała się Norma Jeane Mortenson. Choć znamy ją z filmów i fotografii, z których spogląda na nas wspaniale się uśmiechając, w życiu osobistym już nie była tak szczęśliwa. Zarówno jej dzieciństwo jak i młodość naznaczone były traumą. Jej własna babcia próbowała ją udusić poduszką, dziewczyna przeszła też przez koszmar szpitala psychiatrycznego,w którym także znalazła się nieco później jej matka. Swoje dzieciństwo spędziła w rodzinach zastępczych, nigdy nie zaznając ciepła prawdziwego rodzinnego domu.

Szybkie dorastanie
Chcąc wyrwać się z sierocińca wyszła za mąż gdy miała zaledwie 16 lat więżąc się z pracownikiem fabryki samolotów. Sama podjęła wtedy pracę w rozlewni farb by dopiero 4 lata później zadebiutować jak modelka. Na początku swojej kariery prezentowała głównie stroje kąpielowe co bardzo nie podobało się jej mężowi. Swoje niezadowolenie ostatecznie wyraził on, żądając rozwodu. Jednak niedługo później otworzyły się przed młodą Normą nowe drzwi. Została zauważona przez szefa studia filmowego RKO Howarda Hughes’a. I dopiero od tego momentu możemy mówić o Marilyn Monroe, gdyż to on wymyślił jej taki pseudonim.

Jednak nie była to jeszcze ta Marilyn, którą znamy ze zdjęć, stała się nią dopiero po przefarbowaniu włosów i operacji podbródka. Jej pierwszym wielkim sukcesem był film „Małpia kuracja”, ale prawdziwą gwiazdą została rok później, po filmie „ Mężczyźni wolą blondynki”.

Życie prywatne
Pomimo wielkich sukcesów, jakie odnosiła za życia, Marilyn nie była osoba szczęśliwą. Pozostawiła po sobie pamiętniki, z których możemy dowiedzieć się, że zmagała się z depresją. Także jej relacje z mężczyznami nie były udane, a jej małżeństwa kończyły się rozwodami. W pamiętnikach napisała, że miłością jej życia był dramaturg Arthur Miller, z którym rozwiodła się jednak na rok przed śmiercią. Miała też romans z Johnem F. Kennedym, który, jak chce jedna z popularnych spiskowych teorii, przypłaciła życiem. Gdyby nadal żyła, właśnie w dzień dziecka kończyłaby 90 lat.


