Brytyjski model świadczeń społecznych od dawna balansuje pomiędzy ideą solidarności a potrzebą kontroli wydatków publicznych. Ostatnio ta równowaga została poważnie zachwiana. Zjawisko masowych pomyłek, przez które cierpi wypłata zasiłków na dzieci, nie jest tylko administracyjną wpadką, lecz symptomem głębszego problemu.
Automatyzacja decyzji i uproszczone założenia zaczynają wpływać na życie rodzin w sposób, który trudno nazwać neutralnym czy sprawiedliwym.
Automatyzacja i jej ciemna strona
Nowoczesne systemy informatyczne miały być lekarstwem na biurokrację i nieefektywność. W administracji publicznej algorytmy rzeczywiście coraz częściej przejmują rolę pierwszego filtra, wskazując potencjalne nieprawidłowości. Problem pojawia się wtedy, gdy technologia zaczyna zastępować zdrowy rozsądek – dane bywają niepełne, a kontekst ginie. W rezultacie system, który miał pomóc zaoszczędzić nawet 350 milionów funtów w 5 lat poprzez wyrzucenie oszustów z siatki benefitów, stał się narzędziem masowych pomyłek. Wysoki poziom pomyłek obnaża słabości mechanizmu.
Opisywane przez „The Guardian” przypadki najlepiej pokazują, że algorytmiczne podejście do świadczeń społecznych bez wtórnej ludzkiej weryfikacji niekiedy źle się kończy. Zdarza się, że zasiłek zostaje wstrzymany, ponieważ ktoś nie mógł odbyć lotu z powodu napadu padaczkowego dziecka przy odprawie. Albo że ktoś stracił wsparcie, ponieważ wyjechał za granicę, by odebrać szczątki męża, a nie zaktualizowano przekazu o powrocie do kraju.
Państwo opiekuńcze ustawione w trybie podejrzliwości
Zmienia się również filozofia państwa opiekuńczego. Coraz częściej zamiast domyślnego zaufania pojawia się podejrzliwość, a zamiast pomocy – kontrola. Rodziny korzystające legalnie ze świadczeń trafiają pod lupę i muszą udowadniać, że nie zrobiły nic złego.

Zawieszenie wypłaty zasiłku, nawet tymczasowe, to nie abstrakcyjna sankcja, lecz konkretne problemy z domowym budżetem. Ten trend pokazuje, jak łatwo polityka oszczędności może przerodzić się w system oparty na represji.
Dane przytoczone przez „The Guardian” pokazują, że zdecydowana większość osób objętych działaniami kontrolnymi została wskazana niesłusznie. Oznacza to, że błędy nie były wyjątkiem, lecz regułą. Tysiące rodzin znalazło się w sytuacji zupełnie niepotrzebnej konfrontacji z aparatem państwa.
Większość, którym w zeszłym roku wstrzymano wypłatę zasiłku na dzieci w ramach akcji HMRC przeciwko oszustwom, tak naprawdę miało do zasiłku prawo. Konkretnie 17 048 ze 23 794 kontrolowanych rodziców zostało niesłusznie pozbawionych zasiłku. Spośród 23 700 zawieszonych kont zaledwie nieco ponad 1100 faktycznie nie spełniało wymogów. Ponad 5,5 tys. spraw pozostaje nierozstrzygniętych.

