Sheen, po tym jak ogłosił w amerykańskiej telewizji, że jest nosicielem wirusa HIV, potrzebuje dużo pieniędzy na sprawy sądowe, które lawinowo wytaczają mu jego łóżkowe partnerki. Okazało się bowiem, że aktor nie dość, że nie informował ich o tym, że jest nosicielem wirusa HIV, to jeszcze zmuszał do uprawiania seksu bez zabezpieczeń. W związku z tym cała gromada pokrzywdzonych kochanek zaczęła udawać się do sądu żądając zadośćuczynienia.
Nad Sheenem zebrały się naprawdę czarne chmury, kiedy okazało się, że na prostytutki wydawał miliony, a jedną, która zaszła w ciążę, zmusił do aborcji.

Teraz Charlie Sheen postanowił wykorzystać szum wokół własnej osoby i został ambasadorem marki prezerwatyw. Wystąpił nawet w reklamie, w której żali się, że ludzie zbyt mało mówią o zabezpieczeniach podczas uprawiania seksu.
„Ludzie nie chcą odbyć takiej rozmowy. Jest niewygodna, krępująca. Wiąże się z przekonaniem, z fantazją, że to się nigdy nie wydarzy. To coś, o czym sam mogę opowiedzieć. Sam czułem się dokładnie w ten sposób. Że to są sprawy dla innych” – mówi w reklamie Sheen.

Ciekawie się składa, że aktor zaczął mówić o zabezpieczeniach dopiero gdy otrzymał za to stosowną zapłatę. Nigdy też nie wytłumaczył dlaczego uprawiał seks z prostytutkami bez zabezpieczenia gdy wiedział, że jest zarażony wirusem HIV czym i wiedział, że robiąc to ryzykuje ich życiem. Możliwe, że wytłumaczy swoje postępowanie, gdy zobaczy jakąś okrągłą sumkę na swoim koncie.
