Kim Kardashian nie pokazywała w programie dotyczącym jej rodziny, narodzin swojej pierwszej córki. Choć moglibyśmy się tego spodziewać, ostatecznie, w programie nie ma przecież ani tematów tabu, ani też rodzina Kardashian raczej nie ma zahamowań przed informowaniem całego świata, nawet o swoich najskrytszych tajemnicach. Sama Kim nigdy nie nawiązywała to porodu Nori. Nagle zebrało się jej na zwierzenia, które do najprzyjemniejszych nie należą.

W wywiadzie dla magazynu C Kim wyznaje, że w pierwszej ciąży miała wrośnięte łożysko. Która z pań miała podobny problem, ta wie, że taką sytuację trzeba rozwiązywać, tuż po urodzeniu dziecka, to bolesna i mogąca mieć nieprzyjemne konsekwencje sytuacja. Cały problem polega na tym, że łożysko „nie rodzi się” po urodzeniu dziecka, tzn. nie oddziela się od ściany macicy, co jest konieczne, by nie wrastało w jej ściankę. O tym powikłaniu, matka dowiaduje się najczęściej dopiero podczas ostatniej fazy porodu, gdy łożysko nie chce się oddzielić.

W przypadku Kim lekarze przypuszczają, że przy drugim porodzie sytuacja może się powtórzyć. Jakie mogą być tego konsekwencje? Są spore szanse, że lekarze będą zmuszeni do rozważenia usunięcia całej macicy! A to oznacza odebranie szans na ponowne macierzyństwo i liczną rodzinę, o której Kim zawsze marzyła.

