Lista absurdów podatkowych w UK przypomina studnię bez dna. Część rodziców musi zwracać Child Benefit. Natomiast części emerytów HMRC potrąci w postaci podatku przyznane automatycznie wsparcie do ogrzewania. Dostajesz zasiłek, zwracasz go w podatku. Kogo obejmie konieczność zwrotu?
A na marginesie, czy nadpłacanie Winter Fuel Payment osobom, którym wsparcie się prawnie nie należy, a potem dochodzenie, wyliczanie i odciąganie w podatku, które generuje ogrom niepotrzebnej biurokracji, nie kosztuje więcej niż potrącana kwota?
Schemat jest coraz częściej ten sam: państwo wypłaca świadczenie, a potem – już po fakcie – odbiera je w podatku. Dla tysięcy rodzin i emerytów oznacza to realne, comiesięczne potrącenia. Hasło, które coraz częściej pada w rozmowach z doradcami podatkowymi, brzmi: dostajesz zasiłek, zwracasz w podatku.
Dostajesz zasiłek, zwracasz w podatku 33 funty miesięcznie – emeryci na celowniku HMRC
Najnowszym przykładem jest Winter Fuel Payment – dodatek do ogrzewania, który trafia automatycznie do emerytów państwowych. Problem pojawia się wtedy, gdy roczny dochód osobisty przekracza 35 tys. funtów. W takiej sytuacji HMRC uznaje, że świadczenie się nie należało i… odzyskuje je poprzez system podatkowy.
Nie ma możliwości oddania pieniędzy od razu. Fiskus zmienia kod podatkowy PAYE i rozbija zwrot na raty. To w praktyce oznacza nawet 33 funty miesięcznie więcej podatku. Emeryt często dowiaduje się o tym dopiero z listu albo powiadomienia w aplikacji HMRC, gdy jego emerytura „nagle” staje się niższa.
Child Benefit: ten sam mechanizm, inna grupa obdarowanych i poszkodowanych
Rodziny z dziećmi znają ten schemat aż za dobrze. Child Benefit formalnie przysługuje każdemu. Jednak jeśli dochód jednego z rodziców przekroczy określony próg, świadczenie trzeba częściowo lub całkowicie zwrócić w podatku. Paradoks polega na tym, że pieniądze są wypłacane normalnie, miesiąc po miesiącu, a dopiero później pojawia się obowiązek ich oddania.
Efekt? Rodziny żyją w przekonaniu, że otrzymują wsparcie, które pomaga spiąć domowy budżet, by po czasie odkryć, że była to jedynie pożyczka od państwa. Bez umowy i bez ostrzeżenia. Dobrze, że na razie bez oprocentowania.
Dostajesz zasiłek, zwracasz w podatku 33 funty miesięcznie – kto dokładnie zapłaci?
W praktyce obowiązek zwrotu obejmuje:
- emerytów, których osobisty dochód przekracza 35 tys. funtów rocznie i którzy otrzymali Winter Fuel Payment,
- rodziny z dziećmi, w których jeden z dorosłych przekracza próg dochodowy objęty zasadami High Income Child Benefit Charge,
- osoby, które nie zrezygnowały ze świadczenia, mimo że formalnie nie powinny go otrzymywać.

fot. shutterstock.com
Kluczowe jest to, że państwo nie blokuje wypłaty z góry. Najpierw przelew, potem analiza, wyliczenia, korekta kodu podatkowego i wielomiesięczne potrącenia.
Biurokracja droższa niż świadczenie? Pytanie, którego nikt głośno nie zadaje
Na marginesie coraz częściej pojawia się pytanie zadawane nie przez polityków, lecz przez samych podatników: czy automatyczne wypłacanie Winter Fuel Payment osobom, którym wsparcie prawnie się nie należy, a następnie jego odzyskiwanie, ma w ogóle sens ekonomiczny? Zanim fiskus potrąci kilkaset funtów, uruchamiana jest cała machina administracyjna – identyfikacja dochodów emeryta, analiza danych podatkowych, wymiana korespondencji, korekty kodów podatkowych PAYE oraz wielomiesięczne monitorowanie spłat rozłożonych na raty. Każdy z tych etapów generuje realne koszty: czas pracy urzędników, obsługę systemów informatycznych, a także błędy i reklamacje, które trzeba rozpatrzyć. Przy świadczeniach rzędu około 200 funtów trudno nie zadać sobie pytania, czy koszt całej tej biurokracji nie przewyższa kwoty, którą państwo ostatecznie odzyskuje, zamieniając deklarowaną pomoc w drogi i mało efektywny mechanizm fiskalny.
System, który daje i odbiera – bez ostrzeżenia
Brytyjskie absurdy podatkowe coraz częściej sprowadzają się do jednego zdania:
dostajesz zasiłek, zwracasz w podatku
Dla wielu osób nie jest to tylko problem finansowy, ale także kwestia zaufania do państwa. Bo jeśli pomoc przyznawana „automatycznie” okazuje się po czasie obciążeniem, to trudno mówić o realnym wsparciu. Raczej o systemie, który najpierw daje, a potem po cichu zabiera.

