Fit to przepis na życie, dlatego już dzisiaj zacznij o siebie dbać 

Dietetyk i trener gwiazd, stały gość programów telewizyjnych, ekspert działu zdrowie portali: Onet.pl, Interia.pl, Wp.pl, Gazeta.pl. Podbił rynek wydawniczy swoimi dwiema książkami „FIT jest sexy!” i „FIT od kuchni”, które sprzedały się już w ponad 200 tys. egzemplarzy. Trenował nowojorczyków w Central Parku, a także porównywał styl życia Europejczyków i Amerykanów pod kątem diety i aktywności. Za chwilę wystartuje jego autorski program w Telewizji Polskiej. Rozmowa z Jackiem Bilczyńskim.

Za chwilę na polskim rynku wydawniczym ukaże się twoja trzecia książka. Dwie poprzednie sprzedały się w ponad 200 tys. egzemplarzy! W kraju, w którym podobno „nikt nie czyta”, to ogromny sukces. Dlaczego temat „fit” jest w Polsce tak popularny?

Coraz więcej osób ma świadomość tego, jak zmiana stylu życia wpływa na zdrowie i samopoczucie. Co więcej, tempo życia i rozwój cywilizacyjny sprawiają, że coraz więcej czasu spędzamy za biurkiem lub w samochodzie, nasza aktywność systematycznie spada. Wprowadzanie zdrowych nawyków żywieniowych oraz regularnej aktywności jest swoistą przeciwwagą, która pomaga walczyć ze stresem i utrzymać organizm w dobrej formie. Dostrzegamy to i zaczynamy szukać autorytetów, które zmotywują do działania i doradzą, jak mądrze i skutecznie zadbać nie tylko o wygląd, ale przede wszystkim o zdrowie. Cieszę się, że mogę w tych staraniach towarzyszyć tak wielu osobom.

- Advertisement -

A czy nie jest trochę tak, że wynika to z… próżności i pogoni za idealnym wyglądem rodem z okładki kolorowego magazynu?

Zdecydowanie zjawisko dbania o wygląd stało się powszechne. My, mężczyźni chcemy dobrze wyglądać, wzbudzać zachwyt kobiet i odrobinę zazdrości u innych facetów. Kobiety chcą się podobać mężczyznom. Media również na to wpływają, kreując pewien kanon idealnego wyglądu, do którego ludzie podświadomie zaczynają dążyć. Czasem spotykam się wręcz ze zjawiskiem kultu ciała, kiedy wygląd staje się nadrzędnym celem, a wszystko inne schodzi na boczny tor. To trochę przerażające. Na szczęście, dla równowagi są również ludzie, którzy świadomie zmieniają swoje życie, żywienie i aktywność po to, by zwyczajnie czuć się lepiej i mieć więcej energii. Dla tych ostatnich poprawa wyglądu stanowi jakby efekt uboczny. I ci chyba są bardziej szczęśliwi, bo nie dają się zwariować, dostrzegają w życiu znacznie więcej niż tylko sześciopak na brzuchu.

Kiedy zaczęła się twoja przygoda ze zdrowym stylem życia?

Przygoda z treningami zaczęła się we wczesnym dzieciństwie, w wieku 10 lat. Na początek była to gimnastyka artystyczna i sporty walki, jak karate, ale jako dziecko traktowałem je bardziej w formie zabawy. Bardziej świadome podejście do aktywności i żywienia pojawiło się w wieku 15 lat. Wtedy zaczęła się przygoda z siłownią i dużymi zmianami w żywieniu. Równolegle trenowałem boks. I to właśnie ten okres zaczął kształtować w pewien sposób moją przyszłość, charakter i miał znaczący wpływ na całe życie. Z roku na rok pochłaniało mnie to coraz bardziej i doprowadziło do punktu, w którym obecnie się znajduję.

W ramach swojego cyklu wideo „Styl życia na świecie” przyglądałeś się m.in. zwyczajom kulinarnym mieszkańcom Paryża czy Nowego Jorku. Czy Amerykanie wiedzą, co to znaczy być fit?

W pewnych zachowaniach prześcigają Europejczyków, w innych jeszcze wiele im brakuje. Jeśli chodzi o aktywność, nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. Choć to bardzo kontrastowy świat, zwykle ludzie albo bardzo o siebie dbają, albo wręcz przeciwnie. Z pewnością jednak można powiedzieć, że nowojorczycy chętnie spędzają czas na świeżym powietrzu, integrują się i są dość aktywni, na tym polu nie powinni mieć większych kompleksów. Gorzej jest na polu żywieniowym, rynek zalany jest szybkim, tanim i niezdrowym jedzeniem, ale z drugiej strony nie ma najmniejszego problemu z dostępem do naprawdę dobrej, zdrowej żywności, a wybór tego rodzaju produktów jest większy niż w Europie. I tu te kontrasty widoczne są najbardziej, choć w dużej mierze wynikają z braku świadomości, że to, co ludzie kupują i spożywają, może być bardzo niezdrowe. Nie da się również ukryć, że to zjawisko najsilniej zaznaczone jest wśród najmniej zamożnej części społeczeństwa i w najbiedniejszych dzielnicach. Stany Zjednoczone to kraj, w którym odsetek ludzi borykających się z otyłością jest naprawdę wysoki. Wynika to z rozwoju cywilizacyjnego i tempa życia. Miejsca takie, jak Central Park w Nowym Jorku, dają nowojorczykom chwilę oddechu, mogą zjeść tu lunch albo przyjść wieczorem pobiegać, a w weekend całkowicie oderwać się od betonowej dżungli, spędzając aktywnie czas na świeżym powietrzu. Bardzo wielu nowojorczyków przychodzi tu zwyczajnie po to, by odreagować stres i na chwilę się zatrzymać. Ale to po części chyba zjawisko kulturowe, którego brakuje w naszym kraju. Jest też coraz większa grupa ludzi, która zwyczajnie dba o swoje ciało, zarówno z punktu widzenia żywienia, jak i aktywności. Amerykanie mają wszelkie „narzędzia”, które mogą posłużyć im do bycia fit, rośnie też powoli świadomość tego, jak z nich korzystać, a to bardzo dobry prognostyk.

Zauważasz duże różnice w dbaniu o zdrowy styl życia między Stanami a Europą?

W Stanach Zjednoczonych ludzie znacznie chętniej się integrują, spędzają czas na świeżym powietrzu, często robią to z rodziną, przyjaciółmi, a nawet ludźmi poznanymi kilka minut wcześniej. Są bardzo otwarci na nowe doświadczenia – również te sportowe. W Europie ma to bardziej hermetyczny charakter. Z drugiej strony, w Ameryce brakuje jeszcze pełnej świadomości tego, co powinno znaleźć się na talerzu i jak dbać o żywienie. Jest bardzo dużo wysokoprzetworzonej żywności, którą producenci ubierają w kolorowe reklamy i skromne, zdrowe dodatki, maskując w ten sposób ich niezdrowy ogólny charakter. W Europie to zjawisko również występuje, ale nie na taką skalę. Można odnieść wrażenie, że największym problemem w Stanach Zjednoczonych nie jest brak chęci do dbania o siebie, ale brak pełnej świadomości, jak to zrobić.

Co cię najbardziej zaskoczyło odnośnie odżywiania i aktywności u Amerykanów?

Niezwykłym doświadczeniem był widok biznesmenów na Wall Street, którzy w porze lunchu zrzucają garnitur o wartości małego domu, zakładają adidasy, koszulkę i idą pobiegać, by za kilkadziesiąt minut wrócić do swoich obowiązków. Nie jest również niczym dziwnym, gdy kobiety po dniu pracy wychodzą z biura, zdejmują szpilki i zakładają adidasy do eleganckiej sukienki, by wygodnie wrócić do domu. Być może wynika to z anonimowości, jaką daje tak wielkie miasto, ale tu ludzie zwyczajnie się tego nie wstydzą, bo nikt ich nie ocenia. Ogromnym zaskoczeniem była również dostępność produktów spożywczych. Nie skłamię, kiedy powiem, że w Nowym Jorku było mi dużo łatwiej dbać o moją dietę niż w Polsce! Przeciętne, niewielkie markety, które znajdziemy na każdej ulicy, są niezwykłymi miejscami, gdzie obok wysokoprzetworzonej żywności, znajdziemy mnóstwo produktów, których próżno szukać w dużych polskich sklepach ze zdrową żywnością. Dodatkowo w większości tego typu miejsc są bufety, gdzie, za niewielkie pieniądze, można samodzielnie komponować ciepłe posiłki i tu również nie ma najmniejszej trudności w znalezieniu zdrowego, dietetycznego jedzenia.

Rada dla tych, którzy każdą dietę i każdą zmianę w swoim życiu zaczynają „od jutra”?

Często trudno dotrzeć do takich ludzi. Problem motywacji polega na tym, że pierwszy krok zawsze musimy wykonać samodzielnie. To brutalne, ale prawdziwe. Nikt nie zostanie wybitnym matematykiem, jeśli w duszy czuje się humanistą. Z dbaniem o siebie jest podobnie. Zwykle albo stawiamy sobie cel i naprawdę chcemy go osiągnąć, albo nasz cel jest tylko nierealnym marzeniem, o którym już zawsze tylko będziemy myśleć, jednak nigdy nie spróbujemy go osiągnąć. Jest jeszcze trzecia opcja – kłopoty zdrowotne, które zmuszają do zmiany stylu życia. Niezależnie od podejścia, próba motywacji zawsze powinna mieć charakter indywidualny, człowieka zawsze trzeba poznać i wybrać najlepszą drogę postępowania. W tej materii jest podobnie, jak z planowaniem treningu czy żywienia. Są ludzie, którzy obawiają się, że się nie uda, są też tacy, którzy zwyczajnie są zbyt leniwi, by cokolwiek zmienić w swoim życiu. Z uwagi na to bodźce, które mają zachęcać do zmian, też powinny być dobierane indywidualnie. Lubię uświadamiać ludziom, że to, co zrobią dziś, będzie miało wpływ na to, jak ich życie będzie wyglądało jutro i nie mam tu na myśli jedynie ciała czy zdrowia, ale pewien całokształt. Zmiana stylu życia ma pewien uniwersalny pierwiastek – każdy może to zrobić, niezależnie od statusu społecznego czy finansowego, jednak tych zmian nie da się kupić za żadną fortunę. Tu trzeba się zmierzyć z samym sobą, swoimi lękami i słabościami i z uwagi na to jest to doskonały test charakteru.

A co mogą zrobić zapracowani, którzy wymawiają się tym, że nie mają czasu nawet na porządny sen, a co dopiero na ćwiczenia czy zdrowe żywienie?

Zdrowy styl życia nie jest zarezerwowany jedynie dla ludzi, którzy mają dużo wolnego czasu, choć to wygodna wymówka. Przygotowanie zdrowego i pełnowartościowego posiłku w skrajnych przypadkach nie zajmuje więcej niż 2-3 minuty. Coraz więcej restauracji oferuje dietetyczne jedzenie, menu można również zaplanować dzień wcześniej, szykując swoje posiłki tak, by dnia następnego z łatwością można było je zabrać ze sobą. Podobnie jest z aktywnością. Treningi nie muszą być prowadzone każdego dnia, nie muszą również trwać kilka godzin. Solidną porcję ruchu można zaaplikować sobie w ciągu 15-20 minut. Aktywność można również prostymi metodami przemycać do swojej codzienności: schody zamiast windy, parkowanie przecznicę dalej od miejsca spotkania czy koszyk zamiast wózka w sklepie. Przykłady oczywiście można mnożyć w nieskończoność. Praktyka jednak pokazuje, że jeśli naprawdę chcemy, nawet najbardziej napięty grafik nam nie przeszkodzi. Warto podkreślić, że większość ludzi, którzy dbają o swoje ciało i zdrowie, nie robi tego kosztem obowiązków zawodowych (których, jak wiadomo, w obecnych czasach mamy coraz więcej) czy rodziny. Ludzie, których podziwiamy za idealne ciała, moją również swoje życie, które biegnie niezależnie od ilości wysiłku wkładanego w pracę nad sobą. Wszystko jest kwestią chęci i odpowiedniej organizacji.

Często wymówką jest też wiek… „Za stary jestem na ćwiczenia i tak już niczego nie poprawię…”

Niezależnie, czy mamy 20, 40 czy 60 lat, zawsze można zmienić swoje życie, metryka nie jest tu żadną przeszkodą. To swego rodzaju mit, że zdrowy styl życia zarezerwowany jest jedynie dla młodych i bogatych. Wprawdzie, kiedy przybywa siwych włosów, szanse na zostanie mistrzem fitnessu stają się coraz mniejsze, ale przecież nie o to chodzi. Ważne, by lepiej się czuć i zadbać nieco o swoje ciało oraz zdrowie. A możliwości jest coraz więcej, w klubach sportowych organizowane są specjalne zajęcia dla seniorów, dopasowane do ich możliwości, liczne cateringi potrafią przygotować specjalny jadłospis i dostarczyć go pod wskazany adres, a w sklepach coraz łatwiej znaleźć zdrową i dietetyczną żywność. Zdrowy styl życia nie musi być również drogi, zamiana niezdrowych produktów spożywczych na pełnowartościowe odpowiedniki niekoniecznie wiąże się z ogromnymi wydatkami, a nowoczesny klub fitness można zamienić na domowe zacisze. Wystarczy odrobina chęci.

Rozmawiała Dagna Starowieyska

New Image

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Niedaleko Londynu znaleziono ciało Polaka w walizce

Na nieużytkach w pobliżu Londynu znaleziono ciało Polaka, który zaginął w 2021 roku w Slough. Najprawdopodobniej padł ofiarą morderstwa.

Słuchawki douszne z toksynami BPA. Znaleziono je w aż 81 markach

Badanie finansowane przez Unię Europejską wykazało, że słuchawki douszne zawierają toksyczną substancję (BPA). Przetestowano 81 modeli.

Polacy są zagrożeni utratą benefitów przez brak reakcji na list z DWP

Ponad 350 tys. gospodarstw domowych utraciło świadczenia tylko dlatego, że nie zareagowało na oficjalne powiadomienie o zmianach w systemie.

Moneta, którą zapłacono za bilet autobusowy w Leeds, ma 2000 lat

Moneta, którą zapłacono za przejazd autobusem w Leeds w latach 50. XX wieku okazała się mieć 2000 lat.

Czy Polacy w UK w razie wojny zostaliby powołani do wojska?

Obowiązkowy pobór do wojska w Wielkiej Brytanii dotyczy wyłącznie skrajnych sytuacji. Sprawdź, czy Polacy mieszkający w UK zostaliby przymusowo wcieleni do armii.

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie