Już samo MTD – wprowadzenie płatnego oprogramowania do rozliczeń podatkowych przez HMRC wzburzyło wielu. Lista powodów, dla których można odroczyć przejście wywołała jeszcze większą burzę. Kto może uniknąć płatnego MTD i z jakich powodów?
Making Tax Digital dla Income Tax Self Assessment to kolejny etap cyfryzacji brytyjskiego systemu podatkowego. HM Revenue and Customs przekonuje, że kwartalne raportowanie i obowiązek prowadzenia księgowości w zgodnym oprogramowaniu uproszczą system, ograniczą błędy i zmniejszą lukę podatkową. W teorii brzmi to jak modernizacja. W praktyce dla wielu mikroprzedsiębiorców oznacza to nowe opłaty, nowe procedury i pięciokrotny kontakt z fiskusem w ciągu roku.
Dla dużych firm to naturalny krok. Dla jednoosobowej działalności – realny koszt i dodatkowa presja administracyjna. Dodatkowo są grupy, które mogą opłat uniknąć. I właśnie tu zaczyna się spór.
Państwo cyfrowe kontra najmniejszy podatnik
MTD przenosi ciężar organizacyjny na podatnika. Znika papier, arkusz kalkulacyjny przestaje wystarczać. Natomiast zgodne oprogramowanie jest obowiązkowe. Wzmacnia to rynek komercyjnych dostawców systemów księgowych. I jednocześnie rodzi pytanie: czy państwo powinno wymuszać korzystanie z płatnych narzędzi, by wypełnić obowiązek podatkowy?
Wielu przedsiębiorców odbiera to jako formę przymusu – nie tyle podatkowego, co technologicznego. Argument o efektywności ściera się z doświadczeniem codziennym: kolejną subskrypcją i kolejną aktualizacją systemu.
Kto może uniknąć płatnego MTD. Religia w centrum sporu
Najwięcej emocji wywołała informacja, że część osób może zostać wyłączona z MTD z powodów religijnych. Prawo brytyjskie przewiduje możliwość zwolnienia dla osób „digitaly excluded”, w tym takich, których przekonania religijne realnie uniemożliwiają korzystanie z technologii.
Chodzi o sytuacje, w których wspólnota konsekwentnie odrzuca korzystanie z internetu czy komputerów. Jak w przypadku niektórych wspólnot amiszów czy bardzo konserwatywnych środowisk żydowskich używających wyłącznie tzw. „koszernych telefonów” bez dostępu do sieci. Okresy z ograniczonym korzystaniem z komputerów i sieci mają również muzułmanie.

fot. shutterstock..com
Islam nie zawiera wprawdzie zakazu technologii. Jednak w czasie Ramadanu zaleca się umiar i duchową koncentrację, ale korzystanie z telefonu czy komputera do pracy nie narusza postu. W teorii można zatem założyć religię zakazującą używania Internetu, i problematyczne opłaty i presja rozliczania jest „z głowy”.
W rzeczywistości na szczęście nie jest tak prosto. Sam fakt przynależności do danej religii nie daje więc podstaw do wyłączenia z MTD. Kluczowe jest istnienie trwałej i rzeczywistej bariery technologicznej, a nie okresowe ograniczenie czy osobista niechęć do cyfrowych narzędzi.
Zwolnienie to nie brak rozliczeń
Warto jasno powiedzieć: osoby objęte wyłączeniem nadal składają Self Assessment. Nadal raportują dochody i płacą podatki. Różnica polega na tym, że robią to w tradycyjnej, niedigitalizowanej formie, bez kwartalnych aktualizacji. Ale i bez płatnego oprogramowanie! I tu tkwi sedno sporu.
Równość wobec prawa czy ochrona wolności?
Kontrowersja nie dotyczy liczby zwolnień – ta będzie niewielka. Dotyczy zasady. Jeśli państwo uznaje, że z powodów religijnych można nie korzystać z obowiązkowego systemu cyfrowego, pojawia się pytanie o tych, którzy są starsi, wykluczeni cyfrowo, ale nie należą do wspólnoty z formalnym zakazem technologii.
Z jednej strony stoi zasada równości wobec prawa. Z drugiej – konstytucyjna ochrona wolności religijnej. Państwo, które ignorowałoby realne przekonania wspólnot, ryzykowałoby zarzut naruszenia tej wolności. Państwo, które tworzy zbyt szerokie wyjątki, ryzykuje oskarżenia o nierówne traktowanie.
Prawdziwy problem leży gdzie indziej
Spór o religijne zwolnienia jest w gruncie rzeczy symbolem szerszej debaty. Czy cyfryzacja powinna być absolutna? Oraz czy powinna być płatna? Czy każdy obywatel musi wejść w ten sam model technologiczny, niezależnie od skali działalności i możliwości?
MTD pokazuje napięcie między efektywnością systemu a doświadczeniem jednostki. Nowoczesne państwo chce danych w czasie rzeczywistym. Mikroprzedsiębiorca chce po prostu uczciwie rozliczyć podatek bez kolejnego abonamentu.
Religia stała się elementem tej dyskusji, ale jej sednem pozostaje pytanie o granice administracyjnego przymusu. Jeśli cyfryzacja ma budować zaufanie, musi być nie tylko skuteczna, lecz także proporcjonalna. I to właśnie proporcjonalność będzie ostatecznym testem dla MTD.

