Jak łatwo się domyślić, takie tatuaże utrzymują się tylko tyle co opalenizna. Na ich wykonanie jest bardzo prosty przepis! Wystarczy narysować kremem z wysokim filtrem odpowiedni wzorek na ciele, a resztę spalić na „raka”. Posmarowane części będę znacznie jaśniejsze, dzięki czemu możemy stworzyć „artystyczne” wzory. Oczywiście skoro już tyle się wycierpiało, leżąc plackiem na słońcu, efektem trzeba się pochwalić. Specjalnie na tę okazję powstała już nazwa #sunburnart. Łatwe? Nawet bardzo! Zdrowe? Nawet bardzo… niebezpieczne! Pamiętajmy, że takie oparzenia słoneczne mogą mieć dla nas tragiczne skutki.



