W ostatnich latach Wielka Brytania staje się laboratorium społecznych napięć, w którym nacjonalizm w UK wyraźnie zyskuje na znaczeniu. To nie jest już marginalna narracja radykalnej prawicy – to kwestia, która przesuwa cały mainstream polityczny i wpływa na debatę publiczną o imigracji, tożsamości i przyszłości państwa.
Jak podaje The Guardian, liczba osób, które uważają, że bycie Brytyjczykiem zależy od miejsca urodzenia czy pochodzenia etnicznego, niemal podwoiła się w ciągu ostatnich dwóch lat. To niepokojący trend, pokazujący, jak etniczno-nacjonalistyczne narracje zdobywają publiczne serca i umysły.
Dlaczego nacjonalizm w UK rośnie?
Korzenie tego zjawiska są złożone i sięgają zarówno ekonomii, jak i kultury. Po Brexicie wiele osób odczuło poczucie „odzyskania kontroli”, ale równocześnie narastała frustracja związana z niedoborami w usługach publicznych, kryzysem mieszkaniowym i rosnącymi kosztami życia. Te realne problemy ekonomiczne stają się pożywką dla narracji, która wskazuje na migrantów i „elity” jako winnych spowolnienia czy marginalizacji.

fot. shutterstock.com
Dodatkowo media i politycy skutecznie wykorzystują temat imigracji. Obrazy łodzi na Kanale La Manche, dyskusje o hotelach dla azylantów i nagłaśniane incydenty z udziałem migrantów budują poczucie „oblężenia”. I to niezależnie od spadającej rzeczywistej liczby imigrantów. W efekcie lęk kulturowy i ekonomiczny stapia się w jednolitą narrację. Nacjonalizm w UK staje się odpowiedzią na poczucie zagrożenia.
Polityczne przesunięcie w prawo
Nie można mówić o tym zjawisku, nie patrząc na rolę partii politycznych. Reform UK Nigela Farage’a, partia łącząca eurosceptycyzm z twardym antyimigracyjnym przekazem. I to ona zyskała nie tylko sondażowe poparcie (ok. 30–31 proc.), ale też wyznacza ramy dyskusji, w których inni gracze polityczni próbują nie odbiegać zbytnio od „trendu” w prawo. Nawet Partia Pracy w pewnym stopniu reaguje bardziej restrykcyjnie na kwestie azylowe, aby nie stracić elektoratu. Jak podaje The Guardian, nacjonalistyczne narracje kształtują dziś postrzeganie brytyjskości. Coraz częściej definiowanej przez miejsce urodzenia, pochodzenie i kolor skóry, a nie wspólne wartości.
Kultura, strach i tożsamość
Nacjonalizm w UK ma też silny wymiar kulturowy. Współczesne brytyjskie społeczeństwo jest coraz bardziej zróżnicowane etnicznie i religijnie. Dlatego szybko zmieniające się normy społeczne dotyczące równości i praw mniejszości budzą lęk u części obywateli. Narracja prawicowa oferuje proste rozwiązanie: powrót do „tradycyjnej” brytyjskości, przywiązanie do wspólnej przeszłości i odrzucenie wartości postępowych jako „obcych”.
To połączenie strachu, nostalgii i politycznej mobilizacji w praktyce tworzy silny mechanizm nacjonalistyczny, który pozwala liderom partii jak Farage wykorzystywać emocje wyborców i kształtować opinię publiczną.
Społeczny kontrapunkt
Nie oznacza to, że społeczeństwo jest jednolite. Obok rosnącego nacjonalizmu istnieją silne ruchy proimigracyjne, antyrasistowskie i aktywistyczne, które kwestionują prawicowe definicje tożsamości. W praktyce Wielka Brytania jest dziś społeczeństwem głęboko spolaryzowanym. W tym społeczeństwie nacjonalizm w UK działa jak siła napędowa debat politycznych, a zarazem katalizator napięć społecznych.
Konsekwencje dla przyszłości
Nacjonalizm w UK nie jest tylko problemem politycznym. To wyzwanie dla spójności społecznej, edukacji, rynku pracy i polityki migracyjnej. Wzrost etno-nacjonalistycznych przekonań, jak podaje The Guardian, oznacza, że państwo i społeczeństwo muszą znaleźć balans między bezpieczeństwem kulturowym a inkluzywnością. Dopóki nie pojawią się kompleksowe odpowiedzi na ekonomiczne i społeczne przyczyny frustracji, nacjonalizm będzie kontynuował wpływ na brytyjską politykę, media. Będzie wpływał również na codzienne życie obywateli.

