Wschodnie Niemcy wchodzą w kolejną fazę kryzysu demograficznego. Problem przestaje dotyczyć wyłącznie liczby mieszkańców. Coraz wyraźniej chodzi o to, kto będzie pracował, leczył, budował, opiekował się seniorami i utrzymywał lokalne usługi. Najnowsze wyliczenia Instytutu Niemieckiej Gospodarki w Kolonii (IW) pokazują, że bez dalszego napływu ludności sytuacja na rynku pracy może stać się bardzo trudna.
Skala zmian jest duża. W latach 1995–2025 liczba osób w wieku 15–66 lat we wschodnich landach zmniejszyła się z 10,05 mln do 7,74 mln. To spadek o 23 proc. W tym samym czasie liczba mieszkańców w wieku co najmniej 67 lat wzrosła z 1,82 mln do 3,06 mln.
To właśnie w tym miejscu pojawia się najważniejszy argument za migracją. Niemcy potrzebują pracy migrantów, ponieważ demografia zaczyna ograniczać możliwości gospodarki szybciej, niż firmy mogą znaleźć nowych pracowników.
Bez migrantów wschodnie Niemcy stracą kolejne miliony potencjalnych pracowników
Prognoza IW nie pozostawia wiele miejsca na optymizm. Jeśli napływ migrantów zostałby zatrzymany, liczba osób w wieku produkcyjnym na wschodzie Niemiec spadłaby do 2035 roku o około 13 proc. – do 6,78 mln. Do 2045 roku spadek przekroczyłby jedną piątą. Według najnowszych wyliczeń chodzi o około 22 proc., czyli około 1,7 mln potencjalnych pracowników mniej niż obecnie.
To nie jest odległa perspektywa. Największe zmiany demograficzne już się dokonały, a kolejne lata tylko je pogłębią.
Niemcy potrzebują pracy migrantów, ale sama migracja nie rozwiąże wszystkich problemów. Państwo musi jeszcze sprawić, aby osoby przyjeżdżające rzeczywiście trafiały na rynek pracy, znały język, mogły uzyskać kwalifikacje i miały warunki do pozostania w regionie.
Problem zaczyna się tam, gdzie nie da się zastąpić człowieka
Automatyzacja może ograniczyć zapotrzebowanie na część pracowników. Rozwój sztucznej inteligencji może zmienić wiele zawodów i zwiększyć wydajność przedsiębiorstw. Nie rozwiąże jednak każdego problemu.

fot. shutterstock.com
Wschodnie landy szczególnie odczują braki w zawodach, które wymagają fizycznej obecności człowieka. Chodzi między innymi o opiekę nad seniorami, medycynę, rzemiosło czy część usług. IW wskazuje, że pielęgniarki, lekarze, rzemieślnicy czy fryzjerzy muszą być na miejscu. Nie można ich po prostu zastąpić algorytmem.
Niemcy potrzebują pracy migrantów, ale migracja musi być skuteczna
Wschodnie Niemcy mają już doświadczenie z konsekwencjami odpływu ludności. Po zjednoczeniu kraju wiele regionów straciło mieszkańców, szczególnie młodych. Dziś demografia ponownie stawia te obszary przed trudnym wyborem.
Dane IW pokazują, że migracja już częściowo zahamowała negatywny trend. Od 2012 roku do wschodnich landów ponownie przybywało więcej osób, niż z nich wyjeżdżało. Liczba cudzoziemców w wieku 15–66 lat wzrosła z 265 tys. w 2010 roku do 765 tys. pod koniec 2025 roku. Ich udział wśród osób w wieku produkcyjnym zwiększył się z 3,1 do 9,9 proc.
To pokazuje, że migracja nie jest dla tych regionów abstrakcyjnym rozwiązaniem. Już dziś wpływa na strukturę lokalnego rynku pracy.
Trudna sytuacja w przygranicznych landach może się pogłębiać
Szczególnie problematyczna staje się sytuacja słabiej zaludnionych landów wschodnich. Wśród najbardziej narażonych wymienia się Meklemburgię-Pomorze Przednie oraz Saksonię-Anhalt. Jeśli liczba pracowników będzie szybko spadać, firmy mogą ograniczać działalność, a mieszkańcy mogą mieć coraz trudniejszy dostęp do lekarzy, opieki czy usług. Wtedy kryzys demograficzny zaczyna napędzać kryzys gospodarczy.
Mniej pracowników oznacza mniej wytwarzanych dóbr i usług. Słabsza gospodarka ogranicza inwestycje. Mniej inwestycji oznacza mniej atrakcyjnych miejsc pracy. Młodzi ludzie zaczynają wyjeżdżać. A ich odpływ jeszcze bardziej pogłębia problem.
Niemcy mogą wpaść w demograficzne błędne koło
To jeden z najpoważniejszych scenariuszy dla wschodnich landów. IW ostrzega przed mechanizmem, w którym spadek liczby pracowników prowadzi do osłabienia gospodarki, a to z kolei zmniejsza atrakcyjność regionu dla młodych ludzi. W efekcie rośnie liczba wyjazdów, a maleje liczba osób gotowych do pracy.
Niemcy potrzebują pracy migrantów nie tylko po to, aby zapełnić wakaty. Potrzebują nowych mieszkańców, którzy pomogą utrzymać funkcjonowanie całych regionów.
To zmienia charakter debaty o migracji. Nie chodzi już tylko o pytanie, ilu cudzoziemców powinno przyjechać do Niemiec. Coraz ważniejsze staje się pytanie, jak wykorzystać migrację gospodarczą tak, aby odpowiadała na konkretne potrzeby rynku pracy.
Polityka migracyjna zderza się z realiami gospodarki
Problem polega na tym, że gospodarcza potrzeba migracji pojawia się w regionach, gdzie temat migracji jest jednocześnie wyjątkowo politycznie wrażliwy. W Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim migracja należy do najważniejszych tematów kampanii wyborczych, a silną pozycję zdobywa AfD, która opowiada się za zaostrzeniem polityki imigracyjnej. Powstaje więc paradoks.
Część społeczeństwa chce ograniczenia imigracji, podczas gdy gospodarka tych samych regionów coraz bardziej potrzebuje ludzi zdolnych do pracy.
