Ceny paliw od miesięcy rozpalają emocje kierowców, ale początek tego roku przyniósł zaskakująco dobrą wiadomość. Na brytyjskich stacjach benzynowych obserwujemy wyraźny trend spadkowy.
Jak wyjaśnił The Independent, to nie jest chwilowa moda, lecz zjawisko oparte na twardych danych, wpisujące się w szerszy kontekst globalnych rynków energii.
Ceny jak sprzed 5 lat. Symboliczny powrót do 2021 roku
Średnia cena litra benzyny w Wielkiej Brytanii spadła do poziomu 131,91 pensa. To symboliczna granica, bo tak niskie wartości ostatni raz notowano latem 2021 roku. Wtedy średnia cena wynosiła 131,81 pensa za litr. Oznacza to cofnięcie cen o niemal 5 lat, co w realiach inflacyjnych ostatnich sezonów jest zjawiskiem wyjątkowym.
Od początku grudnia ceny benzyny obniżyły się o ponad 5 pensów na litrze. Przy tankowaniu typowego, 55-litrowego samochodu rodzinnego przekłada się to na oszczędność bliską 3 funtów na jednym postoju na stacji. Olej napędowy również zanotował spadki. Średnia cena diesla obniżyła się do poziomu 140,97 pensa za litr. Tańsze paliwo to dobra wiadomość dla prywatnych kierowców i firm transportowych.
Baryłka poniżej 60 dolarów
Źródła obecnych obniżek leżą daleko poza stacjami benzynowymi. Priorytetową rolę odgrywa sytuacja na rynku ropy naftowej. To cena ropy na światowym rynku pełni funkcję wskaźnika tego, ile ostatecznie będziemy płacić za paliwo na stacjach w swoich krajach. W 2025 roku średnia cena baryłki ropy w Europie wynosiła około 75 dolarów. Na początku stycznia spadła poniżej 60 dolarów, osiągając poziom nienotowany od lutego 2021 roku. Tania ropa oznacza niższe ceny hurtowe paliw, a te z opóźnieniem zaczynają pojawiać się na pylonach przy drogach.

Mimo że kierowcy widzą niższe ceny, raport brytyjskiego organu nadzorującego konkurencję pokazuje drugą stronę medalu. W ostatnim roku marże sprzedawców paliw wzrosły, a analizy nie potwierdziły, by był to efekt rosnących kosztów operacyjnych.
Wskazuje to na ograniczoną konkurencję w sektorze, co może oznaczać, że część potencjalnych obniżek nie trafia w pełni do kieszeni konsumentów. Mimo to obecna sytuacja jest dla kierowców wyraźnie korzystniejsza niż jeszcze kilka miesięcy temu i daje nadzieję, że paliwowy oddech ulgi potrwa dłużej niż jeden sezon.

