Kontrowersyjne skanowanie twarzy w Londynie wkracza w nową fazę. Jak podaje The Guardian, Metropolitan Police rozpocznie sześciomiesięczny pilotaż mobilnego systemu rozpoznawania twarzy. Dane z programu skanowania będą wykorzystywane przez policjantów do interwencji i podczas śledztwa.
Program ma objąć 100 policjantów i wystartować w najbliższych miesiącach. Informację potwierdził burmistrz Londynu Sadiq Khan. To pierwsze tak szerokie wykorzystanie tzw. operator-initiated facial recognition w stolicy. I pierwsze zastosowanie w praktyce.
Na czym polega skanowanie twarzy w Londynie?
Nowy system ma działać w oparciu o urządzenia mobilne – najczęściej smartfony służbowe. Funkcjonariusz będzie mógł wykonać zdjęcie osoby podczas kontroli. Natomiast oprogramowanie porówna wizerunek z bazą danych policyjnych, w tym z tzw. custody images, czyli fotografiami osób wcześniej zatrzymanych.
Według władz miasta technologia będzie używana wyłącznie w sytuacjach, gdy istnieją wątpliwości co do tożsamości danej osoby. Przykładowo gdy ktoś odmawia podania danych lub istnieje podejrzenie, że podaje fałszywe informacje. W założeniu ma to ograniczyć konieczność przewożenia osób na komisariat wyłącznie w celu potwierdzenia tożsamości.
Met Police podkreśla, że jeśli system nie znajdzie dopasowania, dane biometryczne mają być natychmiast usuwane.
Dlaczego policja wprowadza nowy program?
Władze argumentują, że to odpowiedź na rosnącą przestępczość i potrzebę szybszego działania w terenie. Minister ds. policji Sarah Jones określiła technologię rozpoznawania twarzy jako „największy przełom w ściganiu przestępców od czasu dopasowywania DNA”.
Met wskazuje też na wcześniejsze sukcesy stacjonarnego systemu live facial recognition. W Croydon, gdzie kamery montowano na latarniach ulicznych, w ciągu trzech miesięcy zatrzymano ponad 100 osób poszukiwanych.

fot. shutterstock.com
Skanowanie twarzy w Londynie w wersji mobilnej ma być kolejnym krokiem. Bardziej elastycznym i dostępnym bezpośrednio „na ulicy”. Dlatego bez potrzeby instalowania infrastruktury kamer policyjnych.
Obawy o błędy i dyskryminację
Program budzi jednak poważne kontrowersje. Impulsem do debaty były m.in. doniesienia, że policja błędnie aresztowała mężczyznę, którego system pomylił z inną osobą o podobnym pochodzeniu etnicznym.
Zoë Garbett z Partii Zielonych określiła pilotaż jako „niepokojącą zmianę”. Podkreślała, że funkcjonariusze zyskają możliwość podchodzenia do ludzi i skanowania ich twarzy w przestrzeni publicznej.
Również Equality and Human Rights Commission wezwała do stworzenia niezależnego organu nadzorującego wykorzystanie tej technologii. Jej przewodnicząca, Mary-Ann Stephenson, ostrzegła, że dane wskazują na wyższy odsetek błędnych identyfikacji w przypadku osób z mniejszości etnicznych. To może prowadzić do naruszeń praw człowieka.
Organizacja broniąca swobód obywatelskich Big Brother Watch zwraca uwagę, że definicje sytuacji, w których technologia może być używana, są zbyt ogólne i mogą prowadzić do jej stosowania także poza kontekstem poważnych przestępstw.
Skanowanie twarzy w Londynie a prawo do prywatności
Krytycy podnoszą, że w Wielkiej Brytanii obywatele nie mają obowiązku legitymowania się bez wyraźnej podstawy prawnej. Rozszerzenie narzędzi identyfikacyjnych może – ich zdaniem – zmienić relację między państwem a obywatelem.
Sadiq Khan zapewnia, że technologia będzie stosowana proporcjonalnie i w zgodzie z prawem, a ewentualne pełne wdrożenie poprzedzą analizy prawne, etyczne i konsultacje społeczne.
Skanowanie twarzy w Londynie wchodzi więc w fazę testów. Te mogą zdecydować o przyszłości tej technologii w brytyjskim systemie bezpieczeństwa. Pytanie nie brzmi już, czy policja będzie korzystać z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, lecz jak daleko sięgną ich uprawnienia. I kto będzie nad tym sprawował realny nadzór.

