Każda z osób lubiących nocne życie w Wielkiej Brytanii, widziała kiedyś sceny, które prezentowaliśmy, jakiś czas temu. Szefowie nocnych klubów w UK nie mają łatwego życia, składa się na to wiele czynników. Nie chodzi jedynie o awanturujących się klientów, czy wysokie koszty utrzymania. Są rzeczy, które sprawiają, że z roku na rok, miejsc do których możemy zaglądnąć, kiedy chcemy się rozluźnić po pracy jest coraz mniej.

Może zauważyliście to we własnej okolicy, a może trudno będzie wam uwierzyć w to, że w ciągu ostatnich 10 lat liczba nocnych klubów zmniejszyła się w całym kraju o połowę! Jeszcze w 2005 r. liczba nocnych klubów w Wielkiej Brytanii przekraczała 3 tysiące! Dziś jest ich dokładnie 1 733.
Dane opublikowała organizacja Association of Licensed Multiple Retailers, zrzeszająca właścicieli pubów i klubów nocnych. Wiadomo, że przyczyną spadku liczby takich miejsc muszą być pieniądze. Od stycznia 2011 r. przychody całego sektora nocnych klubów zmniejszyły się o prawie 25 %. Według prognoz ekspertów, ten stan będzie się utrzymywał w ciągu najbliższego roku i pogłębi się jeszcze o 3,2 %.
Kryzys finansowy, zmusił Brytyjczyków i napływającą na Wyspy ludność do prowadzenia oszczędniejszego trybu życia. Nie bez znaczenia pozostają nowe restrykcje dotyczące funkcjonowania klubów i większe przykładanie wagi do biurokracji związanej z prowadzeniem tego typu działalności. Która to biurokracja jest silnie egzekwowana przez urzędy mające kontrolę nad działalnością klubów. Zwiększenie akcyzy i zakaz palenia w miejscach publicznych, przelały już czarę goryczy.

Należy wziąć pod uwagę także jeden coraz bardziej istotny czynnik. Muzułmanie, których jest tu całkiem sporo, wypierają miejscową ludność, robiąc zakupy i płacąc podatki ale nie piją i nie chodzą do klubów nocnych. W tym temacie raczej nie można liczyć na zmianę sytuacji.

