Zarówno dla dziecka, jak i dla ciebie. Podpowiadamy, jak zminimalizować przykre skutki rozłąki i przetrwać najcięższy okres.
Ostatnich kilkanaście miesięcy spędziliście w szczególnej symbiozie. Doznaliście na sobie największego cudu, jaki wiąże się z przychodzeniem na świat człowieka. Połączeni fizycznie pępowiną, co znalazło swoją kontynuację w karmieniu piersią, macie wrażenie, że nie możecie bez siebie żyć. Ty i twoje dziecko. Coraz bardziej obca może być myśl, która towarzyszyła ci, kiedy dziecko było jeszcze tylko w sferze marzeń, a nawet, gdy byłaś w ciąży: „Nie wyobrażam sobie życia bez pracy!”. Może nawet nadal podpisujesz się pod tym stwierdzeniem i bywają momenty, gdy tęsknisz za pracą, znajomymi, dla których dzieci to nie jedyny temat. Z drugiej strony czujesz, że potrzebujesz jeszcze trochę czasu na pobycie z dzieckiem w domu… Czas jednak nagli i dzień, który spędzicie oddzielnie, nadchodzi wielkimi krokami.
Inny scenariusz
Podjęłaś decyzję, że będziesz samodzielnie opiekować się dzieckiem, aż do momentu, gdy pójdzie do przedszkola. Czas upłynął szybciej, niż się spodziewałaś. Masz zorganizowane życie, cieszysz się obserwowaniem codziennych postępów dziecka w rozwoju, masz dla niego wiele czasu, a także roztaczasz opiekę nad domem. Być może wróciłaś do częściowej aktywności zawodowej. Nadchodzi jednak dzień, w którym twoje dziecko będzie pozostawać na długie godziny bez ciebie – twoja pociecha zaczyna przedszkole! O ile dotychczas mogłaś stuprocentowo sterować ilością czasu spędzanego z dzieckiem, o tyle teraz wiesz, że przedszkole nie tylko jest potrzebne ci ze względu na pracę, do której wracasz, ale potrzebne jest też dziecku dla jego prawidłowego rozwoju. I to jest najlepsze wytłumaczenie, które pomoże ci zracjonalizować ewentualne poczucie winy towarzyszące ci, kiedy masz zaprowadzić malucha do przedszkola.
Czas adaptacji potrzebny jest zarówno dziecku, jak i mamie. Szykując się do powrotu do pracy, warto pamiętać, że maluchowi zostawianemu z nianią czy w placówce opiekującej się dzieckiem nie dzieje się krzywda. Mama natomiast pracuje nie tylko dla spełnienia własnych ambicji (choć i one są bardzo ważne!), ale także po to, aby dziecku było lepiej. Czas adaptacji minie – z perspektywy czasu oceniając – niepostrzeżenie, zarówno dla mamy, jak i dziecka, a w efekcie obie strony będą szczęśliwe i zadowolone. Zasada szerzona przez mamy i ich partnerów na forach internetowych: „Spełniona mama, to szczęśliwe dziecko” doczekała się już miana złotej. Nie oprawiajmy jej w ramki, ale wprowadzajmy w życie.
Prawo poprawia samopoczucie
Tak zwana „ustawa żłobkowa” otwiera przed rodzicami nowe perspektywy. Placówka opiekuńcza dla małych dzieci przestaje być złem koniecznym. Bardziej liberalne zasady uruchamiania tego typu placówek, a jednocześnie duży nacisk kładziony na to, aby żłobek jak najbardziej przypominał dziecku dom przy jednoczesnym zachowaniu restrykcyjnych zasad co do bezpieczeństwa i higieny, są szansą na to, że coraz więcej rodziców wybierze ten rodzaj opieki dla swojego dziecka. To przyniesie również skutki mentalne dla społeczeństwa, które często podchodziło krytycznie do decyzji matek wracających do pracy przed ukończeniem przez dziecko 3 lat życia.
Proponowany model adaptacji
Na tydzień przed powrotem mamy do pracy mama i dziecko idą zapoznać się z miejscem, gdzie dziecko będzie zostawać, jednak pierwszego dnia wizyta nie powinna trwać dłużej niż dwie godziny. Dziecko w tym czasie powinno być wypoczęte, najlepiej po drzemce, żeby mogło być naturalnie ciekawe świata. Dzięki temu ma szansę oswoić się z nowym otoczeniem, a mama ma okazję porozmawiać z opiekunkami, poobserwować ich metody działania. Drugiego dnia schemat zostaje powtórzony. Trzeciego dnia mama wchodzi z dzieckiem i bez przedłużania rozstania zostawia dziecko pod opieką personelu. Co ważne, mama musi wyjść natychmiast, niezależnie od tego, jak dziecko zareaguje na rozstanie. Ważne, aby na odchodne poinformowała dziecko, że wróci za godzinę i rzeczywiście to zrobiła. Czwartego dnia dziecko zostaje bez mamy na 2-3 godziny, jest o tym uprzedzane, a mama dotrzymuje słowa i wraca na czas. Piątego dnia powtórzony zostaje schemat dnia czwartego z tą różnicą, że opiekunki mogą już spróbować położyć dziecko spać, gdy będzie zmęczone. Jeśli nie zaśnie, dzwonią do mamy, która zabierze wtedy dziecko na spacer.
Anna Machnowska

