Gazeta „Die Welt” podaje, że Niemieckie Landy przygotowywały swe budżety odnosząc się w dużej mierze do problemu uchodźców. Na podstawie ostatniej oficjalnej prognozy rządu federalnego, w tym roku do Niemiec przybędzie kolejne 800 tys. uchodźców, liczba ta może wzrosnąć nawet do miliona. Landy zaplanowały związane z tym wydatki w wysokości prawie 17 mld euro.
Pod wpływem narastającej krytyki i oporu działaczy nawet własnej partii, kanclerz Merkel najpierw przywróciła kontrole na granicach, potem przyznała, ze podejmie kroki, by w 2016 roku ograniczyć napływ imigrantów. W swoim noworocznym orędziu Angela Merkel powiedziała swym rodakom, że uchodźcy to dla nich “szansa jutra”, a Niemcy zawsze korzystały na napływie imigrantów, zarówno gospodarczo jak społecznie.
Niestety ten napływ zanim zacznie przynosić zyski, o jakich także wspominała Merkel jest dość kosztowny. Zapewnienie przybyszom dachu nad głową, wyżywienia, opieki zdrowotnej oraz działaniami zmierzającymi do ich stopniowej szeroko pojętej integracji to ogromne koszty.
Niemiecki podatnik zapłaci około 12 tys. euro rocznie na każdą osobę, która zdecyduje się związać swoją przyszłość właśnie z jego krajem. Jak długo przybyszom nie uda się znaleźć jakiejkolwiek pracy, ich roczne koszty pobytu zwiększą się w związku z przysługującymi im świadczeniami socjalnymi. Setki tysięcy uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki ciągną właśnie do Niemiec, m.in. z uwagi na zakres oferowanych im tam świadczeń.
Gazeta „Die Welt” podaje, że w 2016 roku według zapowiedzi z września rząd federalny wypłaci landom po 670 euro miesięcznie za każdego przyjętego uchodźcę. Kraje związkowe podkreślają jednak, że to one będą musiały wziąć na siebie większą część obciążeń finansowych związanych z napływem imigrantów.
