Fot. Getty
Artykuły spożywcze w Wielkiej Brytanii są średnio o 5,2 proc. wyższe niż rok temu. Ale ceny niektórych produktów w supermarketach rosną na Wyspach jeszcze szybciej, zmuszając tym samym konsumentów do zmiany nawyków zakupowych.
Galopująca inflacja i znacząco wyższe ceny artykułów spożywczych zmuszają konsumentów do zmiany nawyków zakupowych. Już teraz widać, że wielu mieszkańców Wysp zwraca się ku tańszym produktom oraz markom własnym oferowanym przez supermarkety, a coraz więcej ludzi decyduje się też na rzadsze zakupy, by zaoszczędzić na kosztach paliwa. Z najnowszych badań wynika, że najszybciej w brytyjskich supermarketach rosną ceny słonych przekąsek – pasztecików z kiełbaską w środku, wieprzowiny zapiekanej w cieście, jajek na twardo zawiniętych w mięso mielone i smażonych w bułce tartej i oliwek (ok. 12 proc.) – a także karmy dla zwierząt domowych (10,5 -10,6 proc.), wołowiny (9,9 proc.) i chipsów (9,6 proc.). Wzrosty cen tych produktów są najwyższe od kwietnia 2012 r. Natomiast jednym z nielicznych, jak wskazują eksperci, produktów spożywczych, którego cena spadła w porównaniu do zeszłego roku, są świeże plastry bekonu.
Mieszkańcy UK coraz częściej robią zakupy w dyskontach
Ceny żywności, odzieży, gazu, prądu i paliwa poszybowały w górę wraz z końcem pandemii, a sytuację w ostatnim czasie pogorszyła także inwazja Rosji na Ukrainę. W związku z pełzającym kryzysem związanym z rosnącymi kosztami utrzymania, mieszkańcy Wielkiej Brytanii coraz częściej robią zakupy w dyskontach, takich jak Aldi czy Lidl. Obie sieci odnotowały od początku roku wzrost sprzedaży o 3,6 proc. Stopa inflacji w UK osiągnęła w lutym poziom 5,6 proc. (najwyższy od 30 lat), ale najgorsze ma dopiero nadejść, bo, jak sugerują eksperci, wskaźnik CPI może w tym roku wzrosnąć w UK do nawet 9 proc. Biorąc pod uwagę, że taryfy za energię elektryczną wzrosną od kwietnia o ponad 50 proc., analitycy już mówią o największym ciosie wymierzonym w standard życia Brytyjczyków od co najmniej lat 50-tych ubiegłego wieku.
