Coraz wyższe temperatury i słoneczny weekend zachęcają mieszkańców Anglii do wypoczynku nad wodą. W całym kraju rośnie popularność tzw. kąpieli w rzekach i jeziorach. Te miejsca dla wielu są alternatywą dla zatłoczonych basenów i drogich wyjazdów wakacyjnych. Jednak tegoroczny sezon rozpoczął się pod znakiem poważnych ostrzeżeń sanitarnych. W większości oficjalnych rzecznych kąpielisk obowiązuje dziś zakaz kąpieli z powodu niebezpiecznego zanieczyszczenia biologicznego. Zakaz kąpieli w niemal całej Anglii.
Zakaz kąpieli w niemal całej Anglii
Według najnowszych danych brytyjskiej Environment Agency aż 12 z 14 oficjalnie monitorowanych rzecznych kąpielisk śródlądowych w Anglii otrzymało najgorszą możliwą ocenę jakości wody – „poor”, czyli „zła”. Oznacza to, że w tych miejscach władze odradzają wchodzenie do wody ze względu na ryzyko dla zdrowia.
Jedynie dwa miejsca spełniły minimalne normy bezpieczeństwa: fragment Tamizy w Oxfordshire oraz rzeka Stour w Suffolk. Wszystkie pozostałe lokalizacje, w tym popularne miejsca wypoczynku w Yorkshire, Shropshire czy okolicach Cambridge. Te miejsca są “jedynie” potencjalnie niebezpieczne dla kąpiących się.
Na brzegach wielu rzek pojawiły się tablice z ostrzeżeniami „Advice Against Swimming”, czyli zaleceniem, by nie korzystać z kąpieli. Dla wielu mieszkańców to szok, ponieważ jeszcze kilka lat temu rzeczne kąpieliska były promowane jako ekologiczna i zdrowa forma spędzania czasu.
Bakterie kałowe w wodzie
Największym problemem są bakterie pochodzące z ludzkich i zwierzęcych odchodów. Environment Agency regularnie bada obecność między innymi bakterii E.coli oraz enterokoków, które mogą powodować poważne problemy zdrowotne.
Eksperci ostrzegają, że kontakt z zanieczyszczoną wodą może prowadzić do infekcji przewodu pokarmowego, biegunek, wymiotów, zakażeń skóry, oczu i uszu. Natomiast w skrajnych przypadkach nawet do poważniejszych komplikacji zdrowotnych. Szczególnie narażone są dzieci, osoby starsze oraz osoby z obniżoną odpornością.
Sytuacja pogarsza się po intensywnych opadach deszczu. Wówczas do rzek trafiają ogromne ilości nieoczyszczonych ścieków oraz zanieczyszczeń spływających z pól uprawnych. W niektórych lokalizacjach poziom bakterii E.coli wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy bezpieczeństwa.
Ciepły weekend, ale niebezpieczna woda
Problem pojawia się w szczególnie trudnym momencie. Synoptycy zapowiadają coraz cieplejsze dni, a mieszkańcy Wielkiej Brytanii szukają ochłody nad wodą. W ostatnich latach kąpiele w rzekach stały się wręcz modą – powstały grupy miłośników wild swimming, organizowane są wspólne kąpiele i wydarzenia promujące kontakt z naturą.
Tymczasem eksperci apelują o ostrożność i przypominają, że atrakcyjnie wyglądająca rzeka to niebezpieczna woda. W wielu miejscach zanieczyszczenia są niewidoczne gołym okiem, a zagrożenie można ocenić dopiero na podstawie badań laboratoryjnych.

fot. shutterstock.com
W niektórych regionach mieszkańcy przyznają, że mimo ostrzeżeń nadal korzystają z kąpielisk, szczególnie jeśli przez kilka dni nie padał deszcz. Organizacje ekologiczne podkreślają jednak, że takie zachowanie wiąże się z realnym ryzykiem zdrowotnym.
Skąd bierze się problem?
Główną przyczyną kryzysu są przepełnione systemy kanalizacyjne oraz zrzuty ścieków do rzek. Brytyjskie firmy wodociągowe od lat są krytykowane za niewystarczające inwestycje w infrastrukturę. Podczas ulewnych deszczy kanalizacja często nie radzi sobie z nadmiarem wody. Dlatego wówczas mieszanka ścieków i deszczówki trafia bezpośrednio do rzek.
Dodatkowym problemem są zanieczyszczenia pochodzące z rolnictwa. Nawozy, gnojowica oraz odpady zwierzęce spływają do cieków wodnych, pogarszając jakość wody szczególnie na terenach wiejskich.
Paradoksalnie właśnie oficjalne uznanie rzek za kąpieliska stało się jednym z najskuteczniejszych sposobów wymuszania zmian. Gdy dane miejsce otrzymuje status kąpieliska, Environment Agency musi regularnie badać wodę, a wyniki publikowane są publicznie. To z kolei wywiera presję na firmy wodociągowe i lokalne władze.
Walka o czyste rzeki
Aktywiści ekologiczni podkreślają, że problem nie zniknie szybko. Według nich poprawa jakości wody może potrwać nawet kilka lat i wymagać wielomilionowych inwestycji.
W Yorkshire trwa już program modernizacji infrastruktury wart około 60 milionów funtów, którego celem jest ograniczenie ilości ścieków trafiających do rzeki Wharfe – jednego z najbardziej znanych, ale jednocześnie najbardziej zanieczyszczonych rzecznych kąpielisk w Anglii.
Rząd brytyjski zapowiedział również utworzenie nowych monitorowanych kąpielisk, w tym kolejnych lokalizacji na Tamizie. Łącznie w Anglii regularnie kontrolowanych jest już ponad 460 miejsc do kąpieli, choć zdecydowana większość nadal znajduje się nad morzem.
Lato pod znakiem ostrzeżeń
Choć początek sezonu sprzyja wypoczynkowi nad wodą, tegoroczne lato w Anglii może upłynąć pod znakiem ostrzeżeń sanitarnych i debat o stanie środowiska. Rosnąca popularność kąpieli w naturze zderzyła się z problemem wieloletnich zaniedbań infrastrukturalnych.
Dla wielu mieszkańców widok tablic ostrzegających przed wejściem do rzeki w środku ciepłego weekendu stał się symbolem szerszego kryzysu ekologicznego. Eksperci nie mają wątpliwości: bez ogromnych inwestycji w oczyszczanie ścieków i ochronę rzek problem będzie powracał każdego lata.
