Nie wszyscy świetni aktorzy grają w samych dobrych filmach. Nie ma się co oszukiwać, że jest mnóstwo wielkich nazwisk, które zagrały w wielkich klapach, które zmiażdżyła krytyka. Nie jest tak, że gwiazdy są nieświadome, że ich filmy to delikatnie mówiąc nie są dzieła sztuki. Po prostu niektóre nie są w stanie tego przyznać. Są jednak tacy, którzy po latach nie boją się stawić czoła prawdzie i otwarcie stwierdzić, że zaliczyli wtopę, a film, w którym wystąpili najchętniej wymazaliby z pamięci. Zobacz jakich produkcji wstydzą się te gwiazdy!
Ben Affleck „Daredevil”
Błyskotliwa kariera Bena Afflecka została „nadszarpnięta” przez ten filmem, który nie otrzymał zbyt pochlebnych recenzji. Fani komiksu byli niezwykle zawiedzeni efektem finalnym obrazu o tym superbohaterze. Ben Affleck wcale nie wstydzi się mówić o „Daredevile’u” jako o katastrofie. Wprost nazywa go wielką porażką i wspomina kiepską jakość filmu w porównaniu do innych obrazów z superbohaterami w roli głównej. Aktor przyznaje, że to nie jedyna filmowa wpadka jaką zaliczył. Do nieudanych produkcji zalicza także film „Gigli” i „Gra o miłość”.

George Clooney „Batman i Robin”
Podobnie jak Ben Affleck, również George Clooney nie wspomina dobrze swojego występu w filmie o superbohaterze. Choć film „Batman i Robin” osiągnął olbrzymi sukces komercyjny, to jednak nie podbił gustów krytyków. Powstały w 1997 film uchodzi w pewnym sensie za klasyk gatunku, jednak wcale nie zadowala to Georga Clooneya, który nie jest go w stanie nawet obejrzeć. Uważa, że jego występ był tak fatalny, że położył cały film. Cóż, nam też oglądanie Clooneya w tej roli nie przychodzi łatwo.

Sylvester Stallone „Stój, bo mamuśka strzela”
Stallone nigdy nie lubił filmu „Stój, bo mamuśka strzela”. Aktor szczerze przyznaje, że ma na swoim koncie mnóstwo fatalnych filmów, jednak ten uważa za absolutnie najgorszy. Dość zabawnie twierdzi, że sam seans to istne tortury, które mało kto jest w stanie wytrzymać. Choć Sylvester w swojej karierze ma więcej niewypałów, to film o szalonej mamuśce bije je na głowę, o czym świadczą 3 Złote Maliny, czyli nagrody dla najgorszych filmów roku.

Bob Hoskins „Super Mario Bros”
Ten aktor ma na koncie nie tylko nominację do Oscara czy Złotego Globa, ale także wielką klapę, o której sam wolałby zapomnieć. Mowa o filmowej adaptacji kultowej gry „Mario Bros”. W filmie „Super Mario Bros” wystąpił w roli tytułowej, jednak dziś raczej nie jest dumny z tego powodu. W wywiadzie z the Guardian na pytanie o najgorszą pracę jaką wykonywał i co było jego największym rozczarowaniem nie szukał długo odpowiedzi. Odpowiedział szczerze, że to właśnie „Super Mario Bros”, był doświadczeniem w jego karierze, o którym wolałby zapomnieć.

John Cusack „Lepiej umrzeć”
To były dopiero początki kariery tego aktora, jednak filmu, w którym wystąpił mając 19 lat chyba nie zapomni już nigdy. Opowieść o nastolatku, który nie może odnaleźć się po rozstaniu z dziewczyną do dziś budzi jedynie złe skojarzenia u Johna Cusacka. Aktor podzielił się nawet z reżyserem filmu informacją, że „Lepiej umrzeć” to chyba najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek widział i przyznał, że nie zaufa mu już jako reżyserowi.

Arnold Schwarzenegger „Czerwona Sonja”
Choć ten film powstał w 1985 roku, to do dziś Arnold Schwarzenegger nie wspomina go zbyt dobrze. Nie ma się co oszukiwać – ten aktor nie należy do najlepszych. Z pewnością bardziej pasuje mu rola gubernatora niż hollywoodzkiej gwiazdy. Oto co Schwarzenegger powiedział o „Czerwonej Sonji”: „To najgorszy film jaki kiedykolwiek zrobiłem. Kiedy moje dzieciaki przeginają każę im iść do pokoju i oglądać go 10 razy.” Oczywiście aktor nie powiedział co tak bardzo drażni go w produkcji, jednak myślimy, że może to być jego gra aktorska.

