Mieszkania zachodzą pleśnią, a czynsze i tak rosną – to dziś codzienność tysięcy najuboższych lokatorów mieszkań socjalnych w Dublinie i całej Irlandii. W kraju, który od lat zmaga się z kryzysem mieszkaniowym. Dlatego osoby korzystające z lokali komunalnych coraz częściej żyją w warunkach, które sami mieszkańcy określają jako „niezdatne do godnego życia”: wilgoć na ścianach, grzyb, przeciekające dachy, odpadające sufity, niesprawne windy i wielomiesięczne opóźnienia w naprawach.
Paradoks polega na tym, że właśnie ci mieszkańcy – często rodziny o najniższych dochodach, samotni rodzice, seniorzy i osoby korzystające z pomocy socjalnej – zostali obciążeni nowymi podwyżkami czynszów. Nowe stawki weszły w życie od kwietnia 2026 roku w Dublinie. Dublin City Council tłumaczy wzrost opłat koniecznością finansowania remontów i modernizacji starego zasobu mieszkaniowego. Problem w tym, że wielu lokatorów od lat nie widzi żadnych realnych remontów. Natomiast standard ich mieszkań stale się pogarsza.
Mieszkania zachodzą pleśnią, a czynsze i tak rosną – lokatorzy płacą więcej za gorsze warunki
Wielu mieszkańców komunalnych bloków w Dublinie alarmuje, że płaci coraz więcej za lokale, które od dawna wymagają pilnych napraw. Lokatorzy skarżą się na czarne plamy pleśni rozrastające się na ścianach sypialni dzieci. Ogromnym problemem jest wilgoć wnikającą przez nieszczelne okna. Problematyczne są również przeciekające dachy i awarie kanalizacji.
W protestach organizowanych przez związki lokatorskie CATU padają dramatyczne relacje. Mieszkańcy opowiadają o sufitach osuwających się do mieszkań. W wielu przypadkach woda wlewa się do środka podczas deszczu. Ściany bywają tak mokre, że – jak mówią – „można po nich przesuwać ręką i czuć wodę”. Jednocześnie przeciętny czynsz w mieszkaniach komunalnych Dublina wzrósł średnio z 83 euro tygodniowo do około 108 euro tygodniowo. To średnio około 24 euro więcej tygodniowo dla gospodarstwa domowego. Gospodarstwa, które ze względu na niskie dochody otrzymuje pomoc socjalną i mieszka w mieszkaniu komunalnym.
Dlaczego podwyżki są tak bolesne dla najuboższych?
Podwyżki najbardziej uderzają w tych, którzy już żyją na granicy ubóstwa. W Irlandii mieszkania socjalne są przeznaczone dla osób, które nie są w stanie samodzielnie wynająć lokalu na rynku komercyjnym. Z powodu niskich dochodów, bezrobocia, niepełnosprawności albo samotnego wychowywania dzieci.
W praktyce oznacza to, że wielu mieszkańców lokali komunalnych już teraz zmaga się z wyborem między opłaceniem rachunków za energię a zakupem żywności. Organizacje społeczne podkreślają, że ponad 320 tysięcy osób w Irlandii ma zaległości w rachunkach za energię. Natomiast niemal co piąty mieszkaniec kraju żyje poniżej granicy ubóstwa. Dla takich rodzin dodatkowe 20–30 euro tygodniowo oznacza realne zagrożenie zadłużeniem.
HAP i RAS – pomoc mieszkaniowa, która coraz mniej chroni
Szczególnie trudna jest sytuacja osób objętych programami HAP i RAS, które również zostały objęte podwyżkami.
HAP, czyli Housing Assistance Payment, to system dopłat mieszkaniowych dla osób o niskich dochodach, które wynajmują mieszkania od prywatnych właścicieli. Państwo dopłaca część czynszu bezpośrednio właścicielowi nieruchomości. Natomiast lokator dopłaca własny wkład zależny od dochodu.
RAS, czyli Rental Accommodation Scheme, działa podobnie, ale skierowany jest do osób długoterminowo korzystających z pomocy mieszkaniowej. W tym modelu lokalne władze wynajmują mieszkania od prywatnych właścicieli i udostępniają je potrzebującym rodzinom.
Problem polega na tym, że beneficjenci obu programów często mieszkają w lokalach prywatnych o niskim standardzie. Jednocześnie są narażeni na niepewność najmu, wzrost cen i ryzyko eksmisji. Teraz dochodzi do tego także wzrost opłat naliczanych przez system miejski.
Stare budynki, zaniedbania latami i rachunek wystawiony lokatorom
Dublin City Council przyznaje, że ponad połowa z ponad 29 tysięcy mieszkań komunalnych w mieście ma więcej niż 55 lat i wymaga gruntownych modernizacji. Samorząd tłumaczy, że dotychczasowe wpływy z czynszów nie wystarczały na utrzymanie i remonty. Dlatego konieczne było podniesienie stawek. Nowy system ma przynieść około 33 milionów euro dodatkowych wpływów rocznie.
Lokatorzy odpowiadają jednak jasno: nie chcą płacić więcej za skutki wieloletnich zaniedbań władz. Ich zdaniem to państwo i samorządy powinny finansować remonty mieszkań socjalnych, zamiast przerzucać koszty na najbiedniejszych mieszkańców.
Mieszkania zachodzą pleśnią, a czynsze i tak rosną – kryzys, który wywołuje bunt
Narastająca frustracja przeradza się w protesty. W Dublinie setki lokatorów wyszły na ulice przeciwko podwyżkom. Natomiast partie opozycyjne – w tym People Before Profit – domagają się cofnięcia nowych stawek. Ich argument jest prosty: nie można żądać wyższych opłat od ludzi mieszkających w lokalach z pleśnią, przeciekami i zniszczoną infrastrukturą.
To nie jest już tylko spór o wysokość czynszu. To konflikt o godność życia. Bo gdy mieszkania zachodzą pleśnią, a czynsze i tak rosną, dla wielu rodzin oznacza to nie tylko wyższe rachunki – ale życie w coraz głębszej biedzie, w warunkach, które nie powinny istnieć w żadnym europejskim kraju.

