Z jakimi problemami muszą zmagać się Polacy z UK powrocie do własnego kraju? Temat ten często powraca na naszych łamach, bo też nasi rodacy równie często poruszają go w mediach społecznościowych. Oto kolejny rozdział tej swoistej niekończącej się opowieści.
Na jednej z popularnych grup na FB pod szyldem „Wielkie i małe powroty z PL do UK :)” pojawił się wątek dotyczący trudności w adaptacji do życia w naszej ojczyźnie. Schemat tych sytuacji jest podobny. Polacy w Wielkiej Brytanii potrafią się dobrze urządzić. Praca, mieszkanie lub dom, szkoła lub przedszkole dla dzieci, wszystko nieźle poukładane. Wiele osób jednak pomimo tego tęskni za Polską i decyduje się na powrót do kraju, z którego być może wiele lat temu wyjechali. Nierzadko spieniężają dobytek i zaczynają od nowa nad Wisłą. Jak to wychodzi? Z jakimi wyzwaniami muszą się mierzyć?
Dlaczego tak trudno zaaklimatyzować się do życia nad Wisłą?
Dalekie dojazdy spod miasta, problemy ze zdrowiem dzieci, inna atmosfera… i wątpliwości co do powrotu do UK. „Nie tak to miało wyglądać". Tak to wyglądało w przypadku, który chcemy poruszyć w tym miejscu.
Oto on:

Problemy Polaków po powrocie o Polski
Oto jak post wyglądał w oryginale:
Zastanawiam się grubo nad powrotem do UK. Mieliśmy z żoną dobra prace, córka przedszkole, wszystko na miejscu, blisko domu, praca na rotacyjnych zmianach, wiec zawsze ktoś był w domu, jeżeli dziecko nie mogło iść do przedszkola. Mieliśmy dom, sprzedaliśmy i kupiliśmy pod Krakowem, od kiedy wróciliśmy (październik), córka nie przestaje chorować. Może tydzień dwa była zdrowa. Gorączka i co chwile lekarz a lekarz mówi tylko, że wirus i że bardzo dużo dzieci teraz choruje i 200 zł za wizytę. Ja jestem podejrzliwym introwertykiem i nie pasuje mi to, że tak nas zbywają. Sami robimy badania krwi i moczu i nic. Powietrze smogowe, na ulicach słychać tylko ukraiński, ludzie się gapią, jak byśmy coś ukradli, wszędzie daleko. Nie tak to miało wyglądać. Już chyba po tych 18 latach w UK nie potrafię się przestawić na Polskę. Rada dla wszystkich, którzy chcą wrócić do Polski, zastanówcie się milion razy nad tym, co chcecie zrobić. Jeżeli Wam dobrze w UK, macie dach nad głową, dobra prace, co zjeść i paru dobrych znajomych i żyjecie długo w UK, znacie ten kraj już na pamięć, to jesteście szczęśliwi, my wróciliśmy do rodziny, a tak naprawdę to prawdziwą rodziną jest żona i dziecko, a później reszta. Podobno 80% powracających po wielu latach do Polski potrzebuje psychologa, bo sobie nie radzą, raczej jestem wśród nich. Powodzenia w decyzjach życiowych.
Dalekie dojazdy spod miasta, problemy ze zdrowiem dzieci, inna atmosfera…
W jaki sposób do tego dylematu odnieśli się nasi rodacy? Oto kilka najciekawszych komentarzy:
To, że dzieci chorują to „normalne". Lekarz mi to tłumaczył. Anglia — angielski klimat — angielskie wirusy. Polska — inny klimat — nieco inne wirusy. Poszłam do lekarza, bo dzieci mi chorowały za każdym razem, gdy byliśmy w Polsce. Za to ja chorowałam non stop w UK. Lekarz tłumaczył to tak, że ja zdobywałam odporność w Polsce, więc lepiej radzę sobie w Polsce, dzieci budują swoją odporność w Anglii, więc gorzej radzą sobie poza granicami UK. Może jeśli macie status to droga powrotu nie jest całkowicie zamknięta. Wielu moich wróciło i jest zadowolonych. Ale czasem myślę, że trochę koloryzują, aby usprawiedliwić tę decyzję — ANETA.
My w PL od 18 miesięcy i właściwie to jeden raz tylko w roku szkolnym córki (teraz 9 i 15 lat) w szkole nie były przez chorobę… Czytając ten post, myślę sobie, że my mieliśmy i mamy cholernie dużo szczęścia w życiu odkąd wróciliśmy do Polski po 17 latach w UK. Nic z tych opisanych uczuć i sytuacji nas nie spotkało… Los stawia na naszej drodze same dobre dusze, jest nam dobrze. Muszę to bardziej doceniać Życzę powodzenia i podjęcia odpowiedniej decyzji. PS. Tym postem zasiałe(a) ś ziarenko niepokoju w sercach wielu marzących o powrocie. Niestety — ANIA.
Ja bardzo namawiałam męża do powrotu do PL. On w ogóle nie chciał mnie słuchać…. Pojechaliśmy raz, drugi do Polski na urlop, w urzędzie ciężko cokolwiek załatwić, często ja znałam lepiej przepisy niż panie w urzędzie, i ta wieczna papierologia…. Wszędzie monitoring miejski w postaci babci w oknach i komentarze, że czapeczki dziecko nie ma, albo po kałużach chodzi, w sklepie to już w ogóle masakra. Raz ochroniarz z biedronki kazał mi torbę zostawić w szafce, zanim wejdę do sklepu po tygodniu chodziłam już taka nerwowa…. A gdy dzieci zaczęły tu szkole, gdzie syn miał duże problemy z angielskim, i widziałam podejście tutejszych nauczycieli, którzy często robili dla syna dużo więcej, niż powinni… I mimo że syn był tysiąc lat świetlnych za innymi dziećmi, to on chętnie chodził do szkoły. Także ja się skutecznie wyleczyłam z powrotu. Latam często, żeby dzieci miały kontakt z babcią i kuzynostwem, ale o powrocie nawet nie myślę — ANETA.
Ja chorowałam non stop po przyjeździe do UK. Taki układ immunologiczny, nauczonych trochę innych wirusów. Przeszło. Dziecko tez swoje przechoruje i wyrówna się. A jeśli infekcja jest wirusowa, to niewiele lekami można zrobić. Jakieś suplementy na wzmocnienie układu odpornościowego, syrop babuni i czekać. Jeśli brak wam teraz UK to wracajcie. Prawda taka, że kto raz spróbował emigracji, często będzie już rozdarty między dwoma krajami. Ani tam u siebie, ani w Ojczyźnie — JOANNA.
Po 18 latach to nie jest powrót, tylko ponowna emigracja, po tak długim czasie niewiele zostaje z rzeczywistości, jaką za sobą kiedyś zostawiliście. Emigracja jako nastolatek lub dwudziestoparolatek to przygoda, ale robić to samo w średnim wieku mając rodzinę i ustabilizowaną karierę to jednak w większości droga przez mękę. Nie polecam, ale to już wiesz — TOM.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Jak wypadają Bank Holidays w 2023 roku? Dni wolnych od pracy będzie więcej
Dzielenie konta Netflix jest od teraz oficjalnie traktowane jak przestępstwo
Ranking piw 2022. Oto najbardziej cenione piwa na świecie
Popularność księcia Harry’ego drastycznie spada po jego książce „Spare”
