Jamie Boultbee i jego partnerka Kaylie Hursthouse tak bardzo oddali się miłosnym uniesieniom, że obsługa hotelu musiała przenieść niezadowolonych gości do innych pokojów i zadzwonić na policję. Skończyło się na sprawie w Justice Centre i karze dla „jurnej” pary w wysokości £1000.
Para nie zapanowała nad pożądaniem i doprowadziła gości hotelu do rozstroju nerwowego
Jamie Boultbee i Kaylie Hursthouse wybrali się na Walentynki do Moorlands Izaak Walton Hotel położonego na terenie Staffordshire. „Jurna” para była tak bardzo skoncentrowana na sobie, że za nic miała ciszę nocną i innych gości. Obsługa hotelu kilkukrotnie ich ostrzegała, żeby zachowywali się ciszej i uszanowali potrzebę ciszy innych gości, ale na nic się to zdało. Wreszcie, gdy krzyków i pisków dochodzących z ich pokoju nie było końca, obsługa zadzwoniła na policję.
Funkcjonariusze, którzy zjawili się na miejscu, nie byli w stanie na początku porozmawiać z parą, pomimo głośnego pukania do drzwi pokoju. Obsługa dała więc im zapasowy klucz, by policjanci siłą weszli do apartamentu. Tam też zastali oni parę w kompletnym nieładzie – Kaylie Hursthouse była kompletnie pijana i bełkotała, a uszkodzone zostały też drzwi do łazienki.
Żywiołowa noc kosztowała parę £1000 więcej
Z uwagi na dokonane szkody w pokoju, a także na potrzebę przeniesienia niektórych gości do innych pokoi, właściciel Moorlands Izaak Walton Hotel zażądał od Brytyjczyków odszkodowania i skierował sprawę do North Staffordshire Justice Centre. Tam Jamie Boultbee'owi i Kaylie Hursthouse nakazano zapłacić £500 od osoby, czyli łącznie £1000.
W oświadczeniu wydanym przez prokurator Karen Wright czytamy: „Personel nocny zgłosił gości, którzy bardzo głośno się zachowywali. Byli wielokrotnie ostrzegani z uwagi na swoje zachowanie. Przyjechała policja. Zostali wpuszczeni przez innego gościa, którego obudził hałas. Nocny personel udał się do pokoju, z którym był kłopot, aby porozmawiać z znajdującymi się tam ludźmi. Policja została odeskortowana do pokoju 25, gdzie znajdowały się strony. Było jasne, że goście powodują uciążliwy hałas i zakłócenia. Nie było odpowiedzi, gdy policjanci zapukali do drzwi, [więc] dostali klucz i weszli do pokoju. (…) Hursthouse była mocno nietrzeźwa i śmierdziała alkoholem. Bełkotała słowa i chwiała się na nogach. Boultbee leżał w łóżku. Hursthouse powiedział, że powodem hałasu był ostry seks”.
Depresja powodem pijaństwa i ostrego seksu?
Reprezentujący Jamie'go Boultbee Mike Kimberley, wyznał, że jego klient ma na swoim koncie 33 wyroki skazujące za 65 przestępstw i że jest alkoholikiem. Dodatkowo obrońca doprecyzował, że para zafundowała sobie wyjazd na Walentynki, żeby pomóc mężczyźnie w walce z depresją. – Młoda dama zauważyła, że on cierpi na depresję i pomyślała, że to dobry pomysł, aby wyjechać na romantyczną noc. Byli kompletnie pijani, wściekli i tak dalej. Gdy przyszedł kierownik, [Boultbee] był w pełni chętny do współpracy i powiedział, że zapłaci za wszelkie szkody. Pamięta, jak kopał w drzwi łazienki. Hotel musi otrzymać odszkodowanie. Słuszne jest, że [mężczyzna] zapłaci 500 funtów odszkodowania. Lekarze powiedzieli mu, że jeśli będzie kontynuował swój obecny tryb życia, to umrze w ciągu dwóch lat – powiedział Kimberley.
Z kolei Mark Bromley reprezentujący Kaylie Hursthouse poinformował, że nie była ona wcześniej karana, a także że „akceptuje” wysokość odszkodowania. – Niestety ta zaplanowana, romantyczna, przesadnie wybujała intymność spowodowała zakłócenie spokoju innych mieszkańców hotelu. Zgadza się również, że powinni oni zapłacić za wynikłe z tego problemy. Oni wydali prawie 200 funtów na tę ucieczkę [z domu] na dwa dni. A z powodu tego incydentu musieli skrócić swój pobyt – zaznaczył Bromley.
Aspołeczne zachowanie nie popłaca
Przypadek zbyt namiętnego seksu w wykonaniu Jamie'go Boultbee'a i Kaylie Hursthouse pokazuje, że aspołeczne zachowanie coraz mniej popłaca w Wielkiej Brytanii. I nie dotyczy to tylko osób, które głośno zachowują się na wakacjach, ale także ludzi, którzy nie szanują swoich sąsiadów w miejscach zamieszkania. Niedawno pisaliśmy na łamach „Polish Express” o tym, że landlordzi w UK będą mogli w trybie pilnym eksmitować najemców, którzy będą przejawiać aspołeczne zachowanie. Jednym z nich będzie chociażby głośne słuchanie muzyki, a także zaleganie z czynszem. Zgodnie z rządowym planem prywatne umowy najmu w Anglii i Walii będą musiały zawierać klauzule wyraźnie zakazujące zachowań aspołecznych.
Nowy pomysł dotyczący najemców jest dość kontrowersyjny. Antyspołeczne zachowania, za które będzie można otrzymać eksmisję, będą dotyczyły m.in. słuchania głośnej muzyki, zażywania narkotyków, niszczenia mienia czy zalegania z czynszem. W tym ostatnim przypadku, przy obecnym kryzysie, włączenie tego problemu w szereg zachowań aspołecznych jest jednak zaskakujące.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Sąsiedzi muszą zburzyć swoje ogrodzenia, bo council twierdzi, że są „zbyt wysokie”
Rok podatkowy 2023/2024 w Wielkiej Brytanii: Do jakiej kwoty nie zapłacimy podatku?
British Gas obniża rachunki dla energię dla ponad miliona klientów
