Wielu z nas myśli, że mandat za zaśmiecanie w Wielkiej Brytanii dotyczy tylko wyrzucania papierków, puszek czy gum do żucia. Ale co jeśli… ktoś dostaje grzywnę za strząśnięcie flegmy z ręki? Tak, to naprawdę się zdarzyło i stało się viralową historią w sieci.
Historia Lesa O’Donnella
Jak podaje Les O’Donnell, 70-letni emeryt z Coalville w hrabstwie Leicestershire, otrzymał mandat za zaśmiecanie w wysokości 225 funtów po tym, jak – według urzędnika ochrony środowiska – wyrzucił papierosa przez okno swojego vana. Les twierdzi, że nigdy nie byłby w stanie takiego czegoś zrobić. W rzeczywistości, jak sam opowiada, miał przeziębienie i kichnął w dłoń podczas jazdy. Nie mając przy sobie chusteczki, strząsnął rękę przez okno… i tym sposobem urzędnik prawdopodobnie pomylił „gluta” z papierosem.
Mandat za zaśmiecanie w UK – zasady i reguły
Historia Lesa pokazuje, jak szeroko interpretowane mogą być przepisy w UK. W Wielkiej Brytanii obowiązuje Environmental Protection Act 1990. Dokument pozwala lokalnym władzom nakładać mandaty za zaśmiecanie miejsc publicznych. Mandat za zaśmiecanie może dotyczyć zarówno tradycyjnych śmieci, jak i wszelkich odpadów, które mogą „zanieczyścić ulicę, chodnik czy park” – a to już pozostawia pewną przestrzeń do interpretacji urzędników. Grzywny mogą sięgać od kilkudziesięciu do kilkuset funtów, a przy braku dowodów sprawa może trafić do sądu.
Kiedy zwykły katar trafia do sądu
Lekcja z historii Lesa? W UK nawet najbardziej niepozorne zachowanie może skończyć się mandatem, jeśli ktoś uzna, że narusza przepisy o czystości publicznej. Co ciekawe, Les odwołał się od kary. Natomiast sąd odrzucił jego apelację, mimo braku zdjęć i innych dowodów. Emeryt mówi, że jest gotów iść do sądu, by udowodnić swoją niewinność.

fot. shutterstock.com
Glut kontra mandat – absurdalna historia z realną karą
Ta sprawa otwiera też dyskusję o tym, jak „elastyczne” bywają przepisy dotyczące czystości i higieny w przestrzeni publicznej. Dla większości ludzi mandat za zaśmiecanie kojarzy się z papierosem czy odpadkiem po fast foodzie. Dla Lesa okazało się, że nawet zwykły „pet” lub „glut” może skończyć się wysoką grzywną.
Warto pamiętać, że przepisy mają chronić naszą przestrzeń publiczną, ale czasem… warto też mieć poczucie humoru i dystans do urzędniczej interpretacji rzeczywistości. Bo kto by pomyślał, że zwykły katar za kierownicą może nas kosztować kilkaset funtów?

