Temat starzenia się to wśród aktorów, muzyków i wszelkiej maści celebrytów prawdziwy temat tabu. Każda "szanująca się" aktorka czy celebrytka musi mieć na koncie kilka operacji plastycznych.
Polska aktorka, Kinga Preis, która zdobyła sławę rolami w takich filmach jak "Dom zły", "Róża" czy "Pod mocnym aniołem" jest obecnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych aktorek polskiej kinematografii.
Zawdzięcza to przede wszystkim swojemu kunsztowi, co może dziwić, ponieważ aktorka wyraźnie stroni od pozowania na ściankach i brylowania na wszelkich imprezach. W jednym z wywiadów stwierdziła, że odmawia występów w programach rozrywkowych ponieważ "wciąż ma więcej wstydu i pieniędzy".

Aktorka powiedziała też, że obce jej jest wydawanie fortuny na ubrania czy inne drogie dodatki, ponieważ woli te pieniądze przeznaczyć na podróże.
"Nie wydaję fortuny na ubrania, perfumy. Wolę podróżować po świecie. (…) Nie jestem aktorką rozchwianą emocjonalnie".
Okazuje się też, że Kinga Preis pokazała aktorkom, że można z godnością rodzić sobie z upływającym czasem, który powoli zabiera młody wygląd.

"Podobają mi się moje zmarszczki. Staram się ćwiczyć, zdrowo jeść, dbam o siebie. Nie chcę operacji plastycznej, która sprawi, że przestanę być podobna do samej siebie".
Okazuje się więc, że aktorka może godnie podchodzić do swojego zawodu i nie potrzebne jej są stroje odsłaniające co raz więcej ciała, ani opercje plastyczne, które powiększą jej wargi, pośladki i piersi.
źródło zdjęć: Facebook/KingaPreis
