Sąd rodzinny uznał, że rodzicom, którzy nie nadali swojej ośmiomiesięcznej córce imienia oraz nie zarejestrowali faktu jej przyjścia na świat w urzędzie należy odbierać prawa do opieki. Para tłumaczyła, że działa w zgodzie ze swoimi przekonaniami religijnymi.
Dziewczynka obecnie posiada jedynie nazwisko, po którym identyfikują ja pracownicy opieki społecznej. Podczas rozprawy, sędzia Sarah Lynch używała w stosunku do niej jedynie sformułowania „dziecko”.
Rodzice stwierdzili, że nadanie córce imienia byłoby niezgodne z wyznawanymi przez nich wartościami religijnymi i etycznymi. Ich zdaniem dziewczynka ma prawo pozostać anonimowa, a społeczeństwo nie ma prawa ingerować w jej prywatność.
Dziecko na czas rozprawy pozostawało pod opieką rodziny zastępczej. Jak stwierdziła sędzia, na korzyść biologicznych rodziców przemawia fakt, że córkę i matkę łączy wyraźna więź – przez cały okres rozłąki odwiedzała ją i utrzymywała kontakt.
W wyroku czytamy jednak, że dziecko nie może pozostać w domu – na ojcu ciążą bowiem zarzuty molestowania seksualnego przyrodniej siostry dziewczynki.
Jak stwierdziła sędzia, sam fakt nienadania dziecku imienia nie jest czynnikiem wystarczającym i na tyle istotnym, aby pozbawić kogokolwiek praw rodzicielskich, ale biorąc pod uwagę dodatkowe okoliczności, decyzja nie mogła być inna. „Gdyby dziecko zostało przy biologicznych rodzicach, korzyścią byłby z pewnością fakt wychowywania się w domu rodzinnym. Sprawy związane z jego tożsamością nie miałyby znaczenia w obliczu przebywania w pobliżu ludzi, z którymi łączy je silna więź. Z drugiej strony, nie da się ukryć, że nie byłoby tam bezpieczne” – stwierdziła sędzia.
To już druga rozpatrywana przez brytyjski sąd sprawa o zaniedbanie związane z nienadaniem dziecku imienia. Poprzednio pięciomiesięczny chłopiec również został odebrany rodzicom – sędzia stwierdził, że brak identyfikacji imiennej jest „szkodliwy dla jego rozwoju emocjonalnego”.
