Z jakiego powodu, na jakim stadionie się nie zjawi, z trybun kibiców drużyny przeciwnej słychać głośne skandowanie słowa „nurek”? Dlaczego jest nienawidzony i lżony przez każdego trenera w Premiership? Poznajmy historię Luisa Alberta Suareza – wampira z Salto.
Początki kariery
Luis urodził się w 1987 w urugwajskim mieście Salto. Od „małego na całego”, jak brzmi napis na wielu klubowych szalikach, kochał grać w piłkę. W wieku kilku lat przeniósł się wraz z rodziną do stołecznego Montevideo. Na jednym z turniejów młodzieżowych wypatrzyli go skauci największego urugwajskiego klubu Nacionalu. Na innym turnieju w Urugwaju Suarez dał poznać swoją ciemną stronę. Mianowicie wściekły na decyzję arbitra, Luis rozpędził się i z całej siły uderzył „z byka” sędziego, za co dostał czerwoną kartkę. Być może Zidan oglądał ten mecz i wypróbował ten cios na Materazzim w 2006 roku podczas MŚ.
Luis był od początku wielką nadzieją urugwajskiego sportu, do historii przeszła legenda o tym, że Luis odrzucił swoje pierwsze powołanie do urugwajskiej młodzieżówki, bo nie stać go było na zakup butów. Alberto zdobył ze stołeczną drużyną Mistrzostwo Urugwaju w sezonie 2005/06, jednak tuż po nim przeniósł się do holenderskiego FC Groningen. Nic nie byłoby dziwnego w transferze do Europy, gdyby Luis nie wyjawił głównego powodu swojej przeprowadzki za ocean: chciał być bliżej Sofii, swojej dziewczyny, która mieszkała w hiszpańskiej Barcelonie.
Dracula z Amsterdamu
Po rewelacyjnym sezonie w barwach zespołu FC Gorningen, Luis został sprzedany za 7.5 mln „ojro” do Ajaxu Amsterdam, największej kopalni talentów w całym Beneluxie. W biało-czerwonym trykocie zdobył 111 bramek, krajowy puchar, mistrzostwo Holandii oraz pięć indywidualnych nagród (m.in. „Piłkarza Roku w Holandii”), największą sensację w holenderskich mediach wzbudził incydent, mający mało wspólnego z wirtuozerią futbolu. Podczas spotkania na Philips Arena z jednym z największych rywali Ajaxu – PSV Eindhoven, Luis nie przebierając w środkach, po prostu ugryzł w szyję zawodnika zespołu PSV – Otmana Bakkala.
W Holandii huczało od krytyki poczynań piłkarza. Luis dorobił się pseudonimów: „Bandyta”, „Dracula z Amsterdamu”, „Amsterdamski Kanibal” czy „Wampir z Salto”. Sam zainteresowany niewiele mówił na ten temat. Jednak komentarz po tej sprawie wygłosił Frank de Boer, który pracował z nim w Ajaksie: ”Luis ma mentalność zwycięzcy. Zawsze chce wygrywać, co czasami skutkuje tym, że robi głupie rzeczy.” W 2011 roku Suarez został sprzedany za 26.5 mln euro do angielskiego Liverpoolu.
Evra vs Suarez, czyli afera z rasizmem w tle
Luis w Anglii zaczął od wysokiego C. Dryblował, strzelał i ośmieszał obrońców Premiership w każdym meczu. Problemem jest to, że nie zawsze ośmieszał obrońców sztuczkami piłkarskimi. W 2012 roku wyszeptał w ucho Patricka Evry kilka słów o czarnoskórych, za co został skazany na ośmiomeczową „banicję”. Podczas kolejnego spotkania nie podał Patrickowi ręki, za co został po raz kolejny zlinczowany w angielskich mediach.
Narodowy bohater
Zasłynął też wybiciem piłki ręką z linii bramkowej w dogrywce ćwierćfinału z Ghaną w mistrzostwach świata w 2010 roku w RPA. Został wykluczony, jednak to zagranie w konsekwencji pomogło jego ekipie awansować, bowiem Afrykańczycy nie wykorzystali rzutu karnego, a potem przegrali w serii jedenastek. „ To była najlepsza obrona w całym turnieju” – skwitował po spotkaniu piłkarz, tłumacząc, że jego reakcja była instynktowna. Sytuacja nie przysporzyła mu wielu zwolenników i w trakcie meczu o trzecie miejsce z Niemcami (2:3) został wygwizdany, ale w ojczyźnie uważany jest za bohatera. Zyskał jeszcze większą sympatię, gdy w 2011 roku, wraz z Diego Forlanem, poprowadził Urugwaj do triumfu w mistrzostwach Ameryki Płd. – Copa America. Został wybrany najlepszym graczem turnieju.
Pierwszy nurek angielskich boisk
Zdaniem wielu komentatorów zasługuje on na miano „pierwszego nurka P.L.”. Jego próby wymuszania rzutów karnych i wolnych, próby przedstawienia się w oczach arbitra jako jednostka permanentnie prześladowana i poniewierana, przeszły już do historii. Świadomość ta mocno ciąży miłośnikom jego talentu, jego fanom, tym bardziej, że nikt z nich – przy zachowaniu minimum obiektywizmu – nie będzie z tym zdaniem polemizował. Zresztą takich przedstawień mają dość nie tylko kibice, ale przede wszystkim sędziowie, którzy coraz rzadziej „gwiżdżą” Suarezowi to, czego by sobie życzył, krzywdząc go tym nie raz. W ten sposób jego strategia obróciła się przeciw niemu i jako piłkarz inteligentny, coraz częściej z takiego zachowania rezygnuje.
Apogeum jego nurkowania przypadło na 219 derby Merseyside. Przed meczem menadżer Evertonu, David Moyes publicznie krytykował Luisa za jego wymuszanie fauli. Luis nie będąc mu dłużny, celebrując swojego gola w tym meczu, podbiegł do Davida i tuż przed nim udał, że wskakuje do wody. Po tym wydarzeniu córka Moyesa napisała na Twitterze: „Jestem zaskoczona, że tata nie walnął go z byka po tej marnej parodii”.
Barcelona – nowy rozdział
Suarez nie ukrywa, że temat transferu do Arsenalu był. „W tamtym momencie odbyłem prywatną rozmowę ze Stevenem. Powiedział, żeby zaczekał jeszcze sezon, a Barcelona się po mnie zgłosi. Stwierdził, że jestem za dobry, aby grać w Londynie. To najlepsza rada, jaką usłyszałem. Niedługo i w Katalonii ją docenią” – powiedział napastnik.
Urugwajczyk trafił do Barcy przed tym sezonem za 75 mln funtów. W pierwszych meczach nie grał z powodu zawieszenia za ugryzienie na mundialu Giorgio Chielliniego. Potem długo nie mógł odnaleźć optymalnej formy, ale teraz wszedł na najwyższe obroty i prezentuje się kapitalnie. W weekend przeciwko Cordobie zaliczył hat tricka. – Jestem bardzo szczęśliwy, ale to, gdzie teraz jestem, to zasługa wsparcia i zaufania moich kolegów. Bez nich i bez mojej rodziny nie zdobywałbym tylu bramek – wyznał snajper dumy Katalonii.
Rafał Kawecki


