Śmierć to temat, o którym rzadko rozmawiamy przy porannej kawie, a jednak sposób, w jaki żegnamy bliskich – i sami chcemy zostać pożegnani – się zmienia. Coraz częściej decyzje te nie wynikają wyłącznie z tradycji czy religii, ale także z troski o środowisko. I właśnie w tym kontekście Szkocja zapisała się w historii jako pierwsza część Wielkiej Brytanii, w której kremacja w UK została zalegalizowana w wersji wodnej – podaje BBC.
Brzmi futurystycznie? Być może. Ale w praktyce chodzi o trzecią opcję obok tradycyjnego pochówku i kremacji ogniowej. Na co dzień coraz więcej decyzji podejmujemy świadomie, więc naturalne wydaje się pytanie: czy także ostatnie pożegnanie może być bardziej ekologiczne?
Jak działa kremacja wodna?
Choć nazwa może sugerować coś skomplikowanego, proces jest precyzyjnie zaplanowany i kontrolowany. Ciało umieszcza się w biodegradowalnym całunie – z jedwabiu lub wełny – a następnie trafia ono do komory ciśnieniowej. A tam, w temperaturze około 150°C, w mieszaninie wody i wodorotlenku potasu, przez maksymalnie 90 minut zachodzi przyspieszony rozkład tkanek.
Z człowieka pozostają jedynie kości, które następnie płucze się w temperaturze 120°C oraz suszy i mieli na gruboziarnisty proszek w urządzeniu zwanym kremulatorem. Ten trafia do urny i może zostać przekazany rodzinie. Procedura ma podlegać takim samym regulacjom i kontrolom jak dotychczasowe metody.
Zanim pierwsze urządzenia ruszą pełną parą, konieczne jest uzyskanie zgód planistycznych oraz akceptacji od Scottish Water. Rząd przewiduje, że pierwsze procedury odbędą się latem.
Siedmiokrotnie niższa emisja dwutlenku węgla
Najmocniejszym argumentem zwolenników hydrolizy zasadowej są twarde dane. Szacuje się, że standardowa kremacja w UK wiąże się z emisją około 320 kilogramów dwutlenku węgla. Tymczasem hydroliza alkaliczna generuje nawet siedmiokrotnie mniejszą emisję CO₂.

Nie bez powodu metoda ta zyskała miano „zielonej kremacji”. Już wcześniej była stosowana w takich krajach jak Irlandia czy Stany Zjednoczone. Na tę formę pożegnania zdecydował się m.in. arcybiskup Desmond Tutu – południowoafrykański biskup anglikański.
Szkocja przeciera szlak w Wielkiej Brytanii
Co ciekawe, branża pogrzebowa nie spodziewa się rewolucji w statystykach. Hydroliza nie ma zastąpić tradycyjnych form pochówku, lecz je uzupełnić. Koszt usługi ma być zbliżony do standardowej kremacji lub nieco wyższy.
Alternatywne metody pochówku wpisują się w szerszy trend personalizacji ostatnich pożegnań. Coraz więcej osób planuje własny pogrzeb z wyprzedzeniem, traktując go jako element życiowej narracji. W czasach, w którym mamy dziesiątki opcji wyboru niemal w każdej dziedzinie życia, również ostatnie decyzje przestają być jednowymiarowe.
Legalizacja kremacji wodnej w Szkocji pokazuje, że nawet najbardziej konserwatywne obszary życia społecznego mogą ewoluować.

