Ten Francuz cudem ocalał. Obok niego jeden z terrorystów wysadził się w powietrze, a odłamek bomby, zamiast w głowie Francuza, utkwił w trzymanym przy uchu telefonie.
Francuz, znany tylko z imienia Sylvestre, może mówić o ogromnym szczęściu. Był przed stadionem Stade de France, gdy terroryści zaczęli atak. Jeden z bandytów, prawdopodobnie po nieudanej próbie dostania się na stadion, zdetonował pasy z ładunkami wybuchowymi w samobójczym zamachu. Na miejscu zginęło sześcioro ludzi.
Do eksplozji doszło dosłownie kilka metrów od miejsca, gdzie stał Sylvestre, rozmawiając akurat przez telefon. Skończył rozmowę i nie zdążył nawet opuścić ręki z telefonem, gdy nastąpił wybuch.
Wokoło padali ludzie, ale odłamek, który zmierzał w kierunku głowy mężczyzny, zgruchotał tylko trzymany przez niego przy uchu telefon. Drugi odłamek utkwił w jego stopie, ale rana nie okazała się groźna.
