Oto lista najczęściej używanych obcojęzycznych słów w męskim słowniku, które w rzeczywistości mają brzmieć inaczej.
Java – dżawa
Programiści z pewnością mają niezły ubaw, kiedy słyszą, jak laicy w pokrętny sposób wymawiają nazwę tego języka programowania. Przypomnijmy, że „Jawa” to wyspa w Azji Południowo-Wschodniej, a dla fanów motoryzacji – producent motocykli z Czech.
Huawei – hłałej
Myśląc o zakupie smartfonu tej chińskiej firmy, która zdobywa coraz większą popularność na rynku urządzeń mobilnych, warto poćwiczyć jej wymowę przed pójściem do salonu.
Wi-Fi – łajfaj
Ten termin mimo dużej popularności w związku z rozwojem bezprzewodowego internetu do tej pory sprawia wiele trudności.
Lamborghini – lamborghini
Aby uniknąć wielkiej wpadki w towarzystwie, na tą ekskluzywną furę przyjęło się mówić „lambo”. Jeśli jednak najdzie was ochota mieć takie cacko w swoim garażu, już wiecie, o co zapytać sprzedawcę w salonie samochodowym.
Hyundai – handej
Pewnie dla wielu z was świat stanie do góry nogami, kiedy po kilku latach dowiecie się, że jeździcie nie starym dobrym „hiundajem”, a „handejem”. Ale bez paniki! Nie jesteście jedyni, a zapewne należycie do przewarzającej większości osób, które błędnie ochrzciły swój samochód.
Curaçao – kurasau
Co prawda nie jest to męski drink, ale zapewne wielu z was zamawia go dla swoich towarzyszek. Z kolei mówiąc „Kurazao”, mamy na myśli terytorium zależne Holandii leżące na Karaibach.
Levi’s – liwajs
Szok, prawda? Kto by pomyślał, że ta kultowa i znana od dawna marka produkująca spodnie dżinsowe, które nosi wielu facetów, brzmi tak dziwacznie?
Tortilla – tortija
Będąc w Hiszpanii lub innym hiszpańskojęzycznym regionie, lepiej nie narażać się tamtejszym kucharzom i poprawnie wymówić nazwę tego dania.

