Tinder to aplikacja na smartfony, z której codziennie korzysta blisko 10 milionów ludzi! Może i nie jest równie popularna co Facebook, ale bazuje na informacjach, zamieszczanych właśnie na tym portalu społecznościowym. Tinder ma jedno zadanie – znaleźć nam kogoś z kim możemy się spotkać. Cele jakie nam przyświecają są różne. Kawa, wyjście do kina, czy też seksualny partner, jak to we współczesnym świecie bywa, liczy się wielozadaniowość!
Aplikacja stworzona w 2012 roku, opiera się na prostych zasadach. W prosty sposób przenosi zdjęcia, polubione strony, wiek, dane o lokalizacji z Facebooka. Kiedy po kilku stuknięciach po ekranie telefonu jesteśmy na Tinderze możemy polubić lub odrzucić zdjęcia osób, które znajdują się w naszej okolicy i w jakiś sposób zostały z nami połączone. Takie odrzucenie czyjegoś zdjęcia, oczywiście wiąże się jednoznacznie z odrzuceniem samej osoby znajdującej się na zdjęciu.

Ułatwienie, czy utrudnienie? Jak w każdym przypadku i ten medal ma dwie strony. Młodzi ludzie jeszcze nigdy nie mieli takich problemów z nawiązywaniem realnych relacji z innymi ludźmi. O ironio wszystko to, co miało nam pomagać, jeszcze bardziej oddala nas od innych ludzi. Nie mówiąc już o tym, jaki wpływ na samoocenę ludzi korzystających z Tindera ma świadomość nie polubienia ich profili.

Z pewnością, kryje się za tą aplikacją wiele fantastycznych spotkań. Zwolennicy Tindera przekonują, że wciąż oceniamy innych ludzi w naszych głowach, dlaczego więc to co robimy za pomocą tej aplikacji miałoby być czymś złym? Nie oceniamy, radzimy jednak, zwłaszcza rodzicom kontrolowanie tego, co dzieje się z ich dziećmi, gdy zaczynają korzystać z tego typu aplikacji.
