Co jedna z najwybitniejszych postaci brytyjskiej polityki sądzi o pomyślę wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej? Niestety, nie możemy spytać Margaret Thatcher czy głosowałaby za czy przeciw, ale zawsze możemy spekulować.
„Żelazna Dama” w latach 1979–1990 piastowała stanowiska premiera, co czyni ją najdłużej urzędującym brytyjskim politykiem od czasów kadencji Roberta Jenkinsona (1812-1827). Jej odważne i niepopularne reformy sprawiły, że obecnie UK jest jedną z największych gospodarczych potęg świata. Do dziś cieszy się wielkim szacunkiem i autorytetem wśród rodaków, a gdyby żyła jej zdanie miałoby wielką wagę. Spróbujmy zatem odpowiedzieć na pytanie – o zmarła 8 kwietnia 2013 roku Thatcher sądziłaby o Brexicie?
Według jednego z jej najbliższych współpracowników, Lorda Charlesa Powella, jedna z najwybitniejszych przedstawicielek Partii Konserwatywnej głosowałaby za pozostanie w Unii Europejskiej. Choć Thatcher znana był ze swojego powściągliwego stosunku do kontynentu, niemniej miała świadomość, że pozostawianie w bliskich stosunkach z Europą jest zwyczajnie korzystne dla Wielkiej Brytanii.
Na co uważać przy wynajmowaniu mieszkania w UK?
„Przez 12 lat poświęciła mnóstwo pracy, aby jako premier zmienić oblicze Europy, pozostając jednocześnie jej częścią” – mówi Lord Powell. „Mniejsza integracja z resztą kontynentu? Nigdy tego nie rozważała, ani o tym nie wspominała. I trudno się dziwić – w końcu była częścią administracji, dzięki której UK stało się częścią Unii Europejskiej”.
Współpracownik Thatcher podkreśla jednak jej ewentualne wątpliwości co do referendum, które odbędzie się 23 czerwca. Według „Żelaznej Damy” tego typu procedury są zaprzeczeniem idei demokracji! Pomysł Davida Camerona na urządzenie referendum służy jedynie politykom, którzy albo wzmacniają swoją władzę, albo chcą po nią sięgnąć. Thatcher nie boi się nazywać referendów „narzędziami dyktatorskimi”.
Long Live the Queen, czyli 90. urodziny Elżbiety II
Równie stanowcze zdanie miała na temat imigrantów. Była przekonana, że ludziom należy pomagać bez względu na ich pochodzenie, przekonania religijne i kolor skóry. A mówiło to w czasach nie tylko Zimnej Wojny, okazując gotowość pomocy ludziom z drugiej strony barykady, ale u progu kryzysu imigracyjnego, który paraliżuje dziś Europę.
Inna sprawa, że znana ze swojego bezkompromisowego i stanowczego stylu uprawiania polityki z pewnością o wiele lepiej poradziłaby sobie z imigracyjnymi problemami UK, niż obecny rząd konserwatystów…
