Rekrutacje z udziałem sztucznej inteligencji utrudniają znalezienie pracy. Ludzie po studiach skarżą się, że, składając setki aplikacji, ciągle są odrzucani. I mówią wprost, że „roboty są brutalne”.
Liczba wolnych miejsc pracy w Wielkiej Brytanii spadła prawie o połowę od szczytu po pandemii. Z kolei wyższe koszty dla pracodawców sprawiły, że firmy niechętnie podchodzą do rekrutacji. Niestety, kiedy już ją przeprowadzają, coraz częściej sięgają po sztuczną inteligencję, która ma im pomóc w przeszukiwaniu ogromnej liczby aplikacji.
Rekrutacje prowadzone przez AI są brutalne
Coraz więcej młodych osób po studiach jest sfrustrowanych problemami w znalezieniu pracy. Skarżą się, że rozsyłają setki aplikacji, ale przez rekrutacje prowadzone przez AI nie mają szans.
Według najnowszych danych LinkedIn, około 89 proc. rekruterów w Wielkiej Brytanii deklaruje, że planuje w tym roku korzystać częściej ze sztucznej inteligencji w procesie rekrutacji.
Szef jednej z największych firm rekrutacyjnych na świecie przyznał, że rozmowy kwalifikacyjne z wykorzystaniem sztucznej inteligencji mogą być demotywujące dla aplikujących. A potwierdza to coraz więcej osób intensywnie szukających pracy.

Sztuczna inteligencja nie tylko odbiera pracę, ale też utrudnia jej znalezienie
O tym, że wiele firm na świecie (jak i w Wielkiej Brytanii) redukuje liczbę pracowników przechodząc na sztuczną inteligencję, mówi się od dawna. Obecnie jednak coraz donośniej wybija się sprzeciw ze strony osób szukających pracy, których aplikacje już w procesie rekrutacji odrzuca AI.
BBC przytacza przykład Bhuvany Chilukuri, która aplikowała na ponad 100 stanowisk. Pomimo kilku staży i praktyk, jak dotąd nie udało jej się znaleźć pracy po ukończeniu studiów na Queen Mary University w Londynie.
Kobieta mówi, że bardzo niewiele, jeśli w ogóle, jej aplikacji ogląda człowiek. Ponieważ firmy coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do rekrutacji nowych pracowników.
– Pierwszym krokiem jest przeskanowanie CV przez sztuczną inteligencję. Na tym etapie można zostać odrzuconym dość szybko. Następnym krokiem może być rozmowa kwalifikacyjna z udziałem sztucznej inteligencji – mówi Bhuvuna.
Jej frustrację podziela wiele osób w jej wieku, dla których pierwszy szczebel kariery może wydawać się nieosiągalny.
– Często czuję się jak robot, bo widzę siebie na ekranie i odpowiadam na pytania przez prawie 20 minut. Staję się trochę monotonna. Nie rozmawiam z nikim, a to odbiera mi osobowość. To dość smutne – twierdzi Bhuvuna.

