Pokolenie Y przywykło do dzielenia się niemal każdym aspektem swojego życia. Media społecznościowe to dla nich całe życie i całe ich życie można zrelacjonować za pomocą ich postów. Dlaczego więc nie mieliby się podzielić narodzinami dziecka? Wiele kobiet czuje, że jest to ich największy sukces i chcą dzielić ten moment z większą liczbą osób.

Myślisz, że to sprawa niesamowicie intymna i chciałabyś, aby wszystko przebiegało w możliwie najspokojniejszej atmosferze? Wiadomo, że trudno o bardziej stresujący moment, ale mimo wszystko chcemy, żeby było spokojnie… Normalne kobiety mają takie pragnienia, jednak wiemy nie od dziś, że dla ludzi żyjących w stanach normalność jest przereklamowana.
Coraz więcej żyjących tam kobiet decyduje się nie tylko na udział chętnych przyjaciół w porodzie, ale także z radością relacjonują to wydarzenie w mediach społecznościowych! Oczywiście przeprowadzono stosowne badania (ach Ci amerykańscy naukowcy!), okazało się że przeciętna ilość osób uczestniczących w amerykańskim porodzie to 8! Kobiety nie wahają się zapraszać wszystkich najbliższych i chcą by Ci oglądali ich w prawdopodobnie najgorszej formie życia. Kobieta po porodzie to wcale nie taki piękny widok!

Crowdbirthing może bardziej potrzeby jest zestresowanym ojcom, niż rodzącym matkom? Uwaga, niektóre szpitale wprowadziły ograniczenia liczby osób towarzyszących w tym wydarzeniu.
