
Zdaniem psychologów, dzieci naśladując pulchnych bohaterów, którzy apetyt na „kreskówkowe” pączki zaspokajają niemal bez opamiętania, robią to samo – z tą różnicą, że ilość konsumowanych przez nie kalorii „bajkowa” już nie jest.
Z badania opublikowanego w „Journal of Consumer Psychology” wynika, że dzieci konsumują znacznie więcej wysokokalorycznych produktów spożywczych, kiedy w kreskówce występują pulchni bohaterowie. Widząc na ekranie postaci, których waga ciała mieści się w normie, chęć spożycia niezdrowych przekąsek spada, zdaniem naukowców, aż dwukrotnie.
Uczestnicy badania – dzieci w wieku 8, 12 i 13 lat, jako otyłe postrzegały wszystkie postacie, których kształt ciała można opisać jako „obły”. „Nie byliśmy pewni, czy dzieci będą umiały zastosować standardy dotyczące wagi prawdziwych ludzi do postaci z kreskówek. Okazało się jednak, że nie miały z tym problemu” – twierdzi prowadząca badania profesor Margaret Campbell.
To nie pierwszy raz, kiedy naukowcy badają, jak wygląd rysunkowych bohaterów wpływa na wybory żywieniowe dzieci. Kilka lat temu firma Kellogg’s – producent popularnych przekąsek śniadaniowych, odchudziła swoją maskotkę – Tony’ego Tygrysa. Pożerający płatki drapieżnik zrzucił brzuszek i zyskał bardziej atletyczną sylwetkę, co miało zachęcić dzieci do podobnej metamorfozy.
„Chciałabym, aby firmy bardziej ostrożnie podchodziły do kwestii prezentowania najmłodszym swoich produktów. Ważne jest również, żeby rodzice wiedzieli jaki obraz odżywiania mają ich dzieci oraz z czym kojarzą im się posiłki – tylko z zabawą, czy z dostarczaniem organizmowi niezbędnych wartości odżywczych” – przekonuje Campbell.

