Polski imigrant w UK skazany za podpalenie klubu nocnego w północnoirlandzkim Derry. Mężczyzna, który powiedział, że "nie lubi gejów", spowodował pożar w lokalu przyjaznym lokalnej społeczności LGBT.
Przestępstwo popełnione przez 24-letniego Polaka miało miejsce ponad dwa lata temu, konkretnie 9 stycznia 2020 roku. Nasz rodak podpalając nocny klubie Envy, zlokalizowany w mieście Derry w Irlandii Północnej, spowodował straty o wartości 250 tysięcy funtów. Jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego BBC klubu, w którym przebywali przedstawiciele lokalnej społeczności LGBT, nie udało się odbudować. Uszkodzenia wyrządzone wskutek pożaru były tak poważnie, że musiał on zostać zburzony. Polak w czerwcu 2022 roku został uznany za winnego, a wyrok w jego sprawie Derry Crown Court został wydany w minionym tygodniu, w środę 24 sierpnia 2022 roku.
Nasz rodak do samego końca miał utrzymywać, że jest niewinny.
Polak powiedział, że "nie lubi gejów"
Sędzia Philip Gilpen orzekający w tej sprawie zaznaczał, iż część dowodów przeciwko imigrantowi pochodziła z nagrań miejskiego monitoringu CCTV. Widać na nich osobę wchodzącą do budynku i wychodzącą wkrótce potem, a następnie wybuch pożaru. Na filmie wyraźnie odznacza się to, jak sprawca zdejmuje czapkę, którą miał na swojej głowie. W trakcie dochodzenia policji udało się ją odzyskać i znaleziono na niej ślady DNA mężczyzny skazanego później za podłożenie ognia.
W dodatku, podczas procesu ustalono, że przestępstwo zostało spotęgowane przez wrogość wobec społeczności LGBT. Oskarżony powiedział, że rozważał wniesienie kija baseballowego do klubu przed podpaleniem. Dowody jasno wskazują, że Polak doskonale wiedział gdzie idzie i co zamierza zrobić, jak czytamy w relacji udostępnionej na łamach BBC. Co więcej, w obecności policjantów powiedział, że nie lubi gejów.
Czy sprawca zostanie deportowany do Polski?
Jaki wyrok zapadł w tej sprawie? Nasz rodak został skazany na pięć lat pozbawienia wolności. Czy skazany zostanie deportowany do Polski? To już nie zależy ani od sędziego, ani od brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Decyzja w tej sprawie zależy od władz, a konkretnie od Home Office.
