James Bond to nie tylko najsłynniejszy tajny agent na świecie – to także niekwestionowana ikona stylu, klasy i elegancji. Fryzura, którą miał Roger Moore, kiedy grał 007 na lata stała się wyznacznikiem stonowanej elegancji, a panowie chętnie upodabniali się do bohatera. Kiedy oglądamy przygody agenta MI6, nikogo nie dziwi, że obraca się wokół niego tyle pięknych kobiet. Oczywiste jest, że każdy facet chciałby choć przez chwilę poczuć się jak Bond. Jest na to sposób. Portal businessinsider.com postanowił sprawdzić ile trzeba wydać, by upodobnić się do 007.
Styl na Bonda
Nie ma Bonda bez klasycznego białego smokingu, który kosztuje 4 300 dolarów – w końcu najsłynniejszy agent na świecie musi się dobrze prezentować już na pierwszy rzut oka. Zegarek, który jest dodatkiem przewyższa tę wartość o grube tysiące. Za czas odmierzany przez Omega seamaster 300 trzeba dać aż 7 500 dolarów. Dodatki i gadżety są domeną 007, dlatego każdy, kto chce być jak Bond powinien zaopatrzyć się w okulary od Toma Forda, które kosztują „jedynie” 450 dolarów. Oczywiście nasz agent nie zawsze chodzi w garniturach i oficjalnych ubraniach, dlatego niezbędna jest też pilotka warta 2 222 dolarów. Całość ubioru dopełniają stylowe buty – oczywiście skórzane. Bond postawił na ręcznie robione obuwie marki Crockett&Jones. Ten zakup pomniejszy Wasz budżet o 597 dolarów. Suma wszystkich zakupów to ponad 15 000 dolarów.
Bond nie jeździ byle czym
Czym byłby Bond bez swojego Astona Martina, o którym marzy każdy mężczyzna? Napakowany gadżetami, w pełni zautomatyzowany i rozwijający ogromne prędkości samochód to prawdziwy rarytas. Wersja DB10, którą jeździ Bond na aukcji kosztowała 1,5 miliona dolarów i wyprodukowano zaledwie 10 sztuk tego cacka. Niewielu jest sobie w stanie pozwolić na taki zakup, ale jak wiadomo, Bond poza jazdą luksusowym samochodem, czy lotem skomputeryzowanym helikopterem potrafił przebiec kilometry, by dorwać swojego przeciwnika.
Polski akcent
Kiedyś agent 007 delektował się wstrząśniętym, nie mieszanym Martini. Dojrzały mężczyzna lubi jednak czasem sięgnąć po kielich. W tym wypadku Bond postawił na polską, luksusową wódkę Belvedere, która kosztuje ponad 40 dolarów za butelkę (w końcu agenci nie piją byle czego). Zawsze można wybrać tańszy alkohol np. piwo Heineken, po które sięga 007.
Tu chodzi o klasę
Nie tylko ubiór i gadżety definiują agenta MI6. To co najbardziej kochamy w Bondzie jest jednak nie do kupienia. Klasa, wysoka kultura osobista i męskość. To właśnie do tego ideału wzdychają kobiety na całym świecie. Jak się okazuje, nie musisz mieć grubego portfela, by poczuć się Bondem. Wystarczy wyostrzyć cechy, które ma każdy facet, ale czasem siedząc na kanapie zwyczajnie o nich zapomina.
