Na pewno nie raz byłeś w sytuacji, w której tylko odpowiednio nacechowane słowa jak wulgaryzmy, mogły być adekwatne do tego co widzisz lub jak się czujesz. Nie musisz już chować głowy w piasek, gdy wymsknie ci się niezbyt poważane słowo. Choć w społeczeństwie panuje przeświadczenie, że przeklinanie to powód do wstydu, naukowcy udowodnili, że używanie wulgaryzmów świadczy też o naszej inteligencji.
Naukowcy z Marist College i Massachusetts College of Liberal Arts przeprowadzili eksperyment, który miał sprawdzić czy częste używanie przekleństw ma pozytywny związek z ludzką inteligencją. Uczestnicy doświadczenia mieli wymienić jak najwięcej wulgaryzmów w ciągu jednej minuty. Następnie poproszono ich o powiedzenie jak największej ilości słów, które zaczynają się na daną literę. Na tę część mieli podobnie jak wcześniej tylko minutę. Wyniki badań okazały się zaskakujące, a jeżeli klniesz jak szewc to na pewno cię ucieszą. Ludzie, którzy byli w stanie wymienić najwięcej wulgaryzmów, wypadli najlepiej także w drugiej części zadania. Oznacza to, że ich zasób słów jest większy, a umiejętności lingwistyczne są na wyższym poziomie.
Kristin Jay i Timothy Jay to para psychologów, która napisała w czasopiśmie „Language Science”, że przekonanie o tym, że ludzie którzy przeklinają są leniwi, lub nie mają dużego zasobu słownictwa, jest powszechne wśród społeczeństwa. Jednak ci, którzy używają wulgaryzmów powszechnie uważanych za tabu, najczęściej rozumieją nie tylko ich ogólną treść, ale także wszelkie niuanse i wyróżnienia. To właśnie ta zdolność wskazuje na obecność większej wiedzy językowej.
To jednak nie wszystko. Badania prowadzone nad przekleństwami dowiodły jeszcze jednej rzeczy – ci, którzy przeklinają są bardziej nerwowi ale jednocześnie otwarci natomiast ci, którym wulgaryzmy są obce to osoby sumienne i zgodne. Naukowcy próbowali odnaleźć jeszcze związek pomiędzy wyznawaną religią, a ilością używanych przekleństw, lecz w tej materii nie udało się znaleźć wyraźnego związku.

