Rząd Theresy May ma nowy plan względem imigrantów z Unii Europejskiej, którzy na stałe mieszkają i pracują w Wielkiej Brytanii. Zamiast ubiegać się o stałą rezydenturę, imigranci zostaną na razie poproszeni o zarejestrowanie się i tym samym o wyrażenie woli pozostania w UK po Brexicie.
Nowy plan rządu odnośnie uregulowania statusu imigrantów z Unii na Wyspach jest odpowiedzią na falę wniosków o stałą rezydenturę, których Home Office nie jest w stanie przetworzyć. Jak podają brytyjskie media, teraz imigranci zostaną poproszeni o zarejestrowanie się i tym samym zakomunikowanie odpowiednim urzędom woli pozostania na Wyspach po Brexicie.
Podczas rejestracji imigranci mają wyrazić zainteresowanie otrzymaniem pełnego pakietu dokumentów, które pozwolą im nadal mieszkać i pracować w UK po 29 marca 2019 r. Z kolei rząd, dzięki przeprowadzonej rejestracji, ma być w stanie oszacować, jak dużo z żyjących obecnie na Wyspach imigrantów z UE zamierza tam pozostać na stałe.
Wstępna rejestracja imigrantów to próba zatrzymania fali wniosków o stałą rezydenturę, z którą Home Office nie jest sobie w stanie poradzić. Wniosek o stałą rezydenturę ma kilkadziesiąt stron i wymaga podania przez imigrantów wielu szczegółów dotyczących ich życia na Wyspach – szczegółów, których cudzoziemcy częstokroć nie znają, a Home Office nie potrafi zweryfikować. Według najnowszych szacunków, przy obecnych procedurach przetworzenie wniosków o stałą rezydenturę wszystkich imigrantów z UE żyjących obecnie na Wyspach zajęłoby, bagatela, 47 lat!
Wielu imigrantów nie wierzy już jednak w żadne zapowiedzi rządu i twierdzi, że poczuje się bezpiecznie na Wyspach dopiero w momencie, gdy gwarancję pozostania na Wyspach otrzyma na piśmie. – Ludzie nie ufają już rządowi brytyjskiemu. Nastroje wśród obywateli Unii się zmieniły. Można to zobaczyć na forach dyskusyjnych na Facebooku. Wcześniej myśleli „mam nadzieję, że pozwolą nam zostać”, ale teraz to jest „uwierzę w to, jak to zobaczę”. Ludzie musieli znieść w ostatnim roku tyle bólu, że teraz panuje generalny brak zaufania w stosunku do Home Office – powiedziała Monique Hawkins, jedna z wielu pokrzywdzonych przez Home Office imigrantek, której nie przyznano stałej rezydentury.

