W Liverpoolu wszyscy się ostatnio uśmiechają: uśmiechnięci są piłkarze, kibice i działacze klubu. Nic dziwnego, patrząc na wyniki. Szeroko uśmiechnięty jest też nowy trener z Merseyside, Jurgen Klopp.
Wyniki zawsze mogłyby być lepsze, ale widać wyraźny trend wzrostowy odkąd Klopp objął nowy zespół. Rozbicie Southampton (6:1) i awans do półfinału Capital One Cup to ostatnie powody do uśmiechu, zwłaszcza, że, jak przyznają eksperci, w grze zespołu coraz bardziej widać wpływ trenera z Dortmundu.
– Czujemy się doskonale, to zwycięstwo było dla nas naprawdę ważne. Da nam więcej pewności siebie – stwierdził Klopp po meczu z Southampton. Przed jego zespołem w najbliższym czasie jeszcze wyjazdowy mecz z Newcastle United.
Rokowania są jednak dobre i nadzieje rosną. Liverpool wygrał przecież na Stamford Bridge i Etihad, poza Capital One Club zakwalifikował się też do fazy pucharowej Ligi Europejskiej. Liverpool nie zawsze gra ładnie, ale gra skutecznie. Pokazał to zarówno w meczu ze Swansea, jak i przeciwko Bordeaux.
Klopp – jak przyznają wszyscy, jest bardzo sympatycznym facetem, w dodatku umie przekonać do swojej wizji wszystkich współpracowników. Piłkarze z Anfield też najwyraźniej w niego wierzą. The Reds wierzą też w swoje umiejętności, czego dowiedli w meczu z Southampton. Siedem celnych strzałów na bramkę i sześć goli!
Już w 40. sekundzie stracili bramkę po strzale Senegalczyka Sadio Mane. Zawodnicy Kloppa otrząsnęli się i zaczęli ostrzał bramki rywala. Zaczęli trafiać, a każda następna bramka była ładniejsza od poprzedniej. Dobry powrót do pierwszego składu po ponad dwóch miesiącach przerwy zaliczył też Daniel Sturridge. Czy to efekt Kloppa? Na pewno swemu zespołowi nie przeszkadza.
