Kreatywność i fantazja ludzka nie zna granic. Gdyby takie granice istaniały, to z pewnością człowiek nie wylądowałby na księżycu i nie poleciał na marsa. Czasem jednak fantazja ludzka pokazuje się z bardzo absurdalnej, żeby nie powiedzieć makabrycznej strony.

Pewien duński konstruktor i wynalazca Bart Jansen z ciał zdechłych zwierząt robi drony. Swoje nietypowe zajęcie zawdzięcza swojemu kotu, który zginął pod kołami samochodu w 2012 r. Bart nie był gotowy pożegnać się ze swoim ukochanym pupilem więc postanowił postąpić jak tysiące strapionych właścicieli kotów, psów czy też innych zwierząt domowych i go wypchał. Jednak jego kreatywność zaprowadziła go nieco dalej, ponieważ zrobił ze swojego kota helikopter.
Kwestie techniczne swojej makabrycznej i nietypowej konstrukcji pomagał mu wyjaśniać inżynier Arjen Beltman. Pomysł zrobienia ze swojego kota drona naraził pomysłowych Duńczyków na falę krytyki ze strony bardziej wrażliwych osób, które zarzucały dwóm wynalazcom sadyzm i okrucieństwo.

Jednak niezrażony krytyką duet nie przerywał prac i w 2013 r. panowie skonstruowali swojego drugiego drona, tym razem za dawcę „korpusu” posłużył struś. W ten sposób pomysłowym konstruktorom udało się stworzyć pierwszego i chyba jedynego na świecie latającego strusia.
Jeśli uważasz, że widziałeś w życiu już wszystko, to z pewnością nie widziałeś „strusiokoptera”. Kolejnym projektem zespołu konstrukcyjnego Barta Jansena i Arjena Beltmana było stworzenie czegoś mniejszego i bardziej poręcznego. Za korpus posłużył tym razem martwy szczur, który w 2014 roku stał się latającym szczurem.

Jednak kolejny obiekt jaki stworzył Bart może przyprawić o dreszcze nawet największych twardzieli. Czy jest jakieś groźniejsze i bardziej zabójczo wyrafinowane zwierzę niż rekin? Okazuje się, że tak, a jest nim latający rekin.
Bart założył firmę, dzięki której sprzedaje swoje dziwactwa, nie tylko te latające. Poprzez stronę internetową sprzedaje różne osobliwości, z których większość związana jest z martwymi zwierzętami, ale nie wszystkie. Można kupić zegar z kukułką, tylko zamiast kukułki jest mały ludzik z… Ku Klux Klanu. Jest też zdalnie sterowana łódź podwodna zrobiona z borsuka. Aż strach pomyśleć co będzie kolejnym wytworem Barta Jansena.

