Fot: Wikimedia Commons
Ryanair ogranicza ilość połączeń realizowanych z lotniska w Modlinie. Trwają rozmowy dotyczące przedłużenie umowy między liniami, a portem lotniczym, ale do porozumienia daleko. Michael O’Leary już grozi przeniesieniem swoich operacji na inne lotnisko.
Nie udało się wypracować długoterminowego kontraktu między liniami lotniczymi Ryanair, a lotniskiem w podwarszawskim Modlinie. W efekcie, największy tani przewoźnik w Europie likwiduje cztery połączenia, co przełoży się na zmniejszenie ruchu w tym porcie lotniczym w sezonie zimowym aż o 10 procent. To bardzo duży cios i zatrzyma dalszy rozwój polskiego lotniska zlokalizowanego w Nowym Dworze Mazowieckim. Puntem wyjściem sporu między władzami lotniska, a liniami lotniczymi jest przedłużenie umowy zawartej w 2013 roku. Zapewniała ona bardzo korzystane warunki dla Ryanaira, także dlatego, iż niemal przez dekadę nie była zmieniana. W praktyce oznaczało to, że irlandzki przewoźnik korzystał z bardzo preferencyjnych, mówiąc oględnie, stawek. Umowa wygasa w przyszłym roku, ale nic nie wskazuje na to, aby została prolongowana.
Nie udało się wypracować porozumienie w sprawie przedłużenia umowy
Sednem sporu są kwestie finansowe. Ryanair chciałby utrzymać niskie, wręcz nieprzystające do obecnych realiów na rynku stawki. Dość powiedzieć, że irlandzkie linie za odprawienie jednego pasażera płacą 5 złotych na mocy obowiązującej umowy, jak podaje portal WNP. Stawka dla innych linii, które mogłyby operować na lotnisko sięga już 40 zł, a podobne stawki na Okęciu wynoszą 80 złotych. To główny powód dla którego lotnisko nie przynosi zysków. Modlin pozostaje deficytowy, ale obecne władze chcą to zmienić.
"Lotnisko w Modlinie straciło szansę na duży wzrost. Odrzuciło długoterminową umowę, która w ciągu ośmiu lat podwoiłaby ruch i dochody lotniska. W rezultacie Ryanair przenosi wzrost na inne, tańsze lotniska w Polsce i UE. Modlin straci cztery trasy i odnotuje spadek ruchu o 10 proc. tej zimy" – komentował O`Leary podczas konferencji prasowej, jak cytujemy za specjalistycznym portalem "Wasza Turystyka".
Tanie linie tną już połączenia na sezon zimowy
Dodajmy, że Ryanair odpowiada za praktycznie cały ruch lotniczy w Modlinie. Rocznie odprawiał ponad trzy miliony pasażerów (3 106 041 w 2019, ostatnim roku przed pandemią) realizując w sumie 21 050 operacji lotniczych. Całkowite opuszczenie podwarszawskiego lotniska przez irlandzkie linie może zakończyć się katastrofą. Póki co zapowiedziano zmiany w siatce połączeń na nadchodzący sezon. Liczba połączeń realizowanych przez Ryanaira z Modlina zmniejszy się z 46 do 42, a efektem tego ruchu będzie spadek ruchu o około 10 procent.
Co więcej, Michael O’Leary zapowiedział "przeniesienie" ruchu generowanego przez jego linię gdzie indzie. Gdzie? Jeszcze nie wiadomo. "Jest dużo więcej opcji dla Ryanaira w Polsce niż Warszawa. Istnieje dużo innych miast i lotnisk, na których możemy się rozwijać. Jeśli nie będziemy się rozwijali w Modlinie, to przerzucimy ciężar biznesu na Gdańsk, Kraków. Łódź traktujemy nie jak lotnisko pomocnicze dla Warszawy, lecz jako duże miasto samo w sobie i kierunek, który może rozwijać się samodzielnie" – komentował O`Leary, cytowany przez portal "Wasza Turystyka". Wiadomo, że Ryanair wyklucza Radom, jak mówi szef linii "nie będziemy stamtąd latali, uważamy ten projekt za szalony".
