Fot. Getty
Od wczoraj mieszkańcy UK zadają sobie pytanie, jak to możliwe, że 22-letni Jake Davison, sprawca czwartkowej masakry w Plymouth, odzyskał w zeszłym miesiącu pozwolenie na broń. Na jaw wychodzą kolejne informacje dotyczące jego problemów psychicznych oraz jawnie i regularnie komunikowanej przez niego w internecie nienawiści do kobiet.
Aż trudno uwierzyć w to, że Jake Davison – sprawca największej od dekady masakry z użyciem broni w UK, miał prawo do posiadania broni, pomimo licznych problemów psychicznych. O tym, że młody mieszkaniec Plymouth nie panował nad swoimi napadami gniewu i agresji, próbowała zawiadomić służby jakiś czas temu jego matka, Maxine, ale jej błagalne prośby zostały zignorowane. 22-letni Jake był też rozpoznawalnym w sieci „incelem” – członkiem internetowej subkultury grupującej mężczyzn, którzy nie są w stanie znaleźć partnerki (przede wszystkim w celach uprawiania z nią seksu), za co obwiniają nie siebie, ani swoje braki, tylko kobiety. Incele charakteryzują się daleko idącą nienawiścią do kobiet, którzy jawnie okazują im agresję na specjalnych do tego forach i którzy często są uzależnieni od oglądania pornografii i autoerotyzmu. Ostatnim wreszcie powodem, dla którego Davison nigdy nie powinien już mieć możliwości posiadania broni, jest fakt, że jesienią zeszłego roku został on oskarżony o napaść, na skutek czego w grudniu stracił broń i licencję na jej posiadanie. Niestety jednak, po odbyciu terapii w zakresie radzenia sobie z agresją, policja hrabstw Devon i Kornwalii ponownie przyznała Brytyjczykowi prawo do posiadania broni.
Masakra w Plymouth największą masową strzelaniną od dekady
Masakra dokonana w Plymouth w czwartkowy wieczór przez 22-letniego Jake'a Davisona była największą masową strzelaniną od ponad dekady (w 2010 r. taksówkarz Derrick Bird zabił w Kumbrii 12 osób). Davison najpierw zastrzelił w mieszkaniu swoją matkę, a następnie śmiertelnie ranił na ulicy 3-letnią Sophie oraz jej 43-letniego ojca, Lee Martyna. W dalszej kolejności Brytyjczyk strzelił do 53-letniej Michelle Parsonage i jej 33-letniego syna Bena, ale tych dwoje szczęśliwie przeżyło atak i z obrażeniami niezagrażającymi życiu trafiło do szpitala. Następnie 22-latek udał się do pobliskiego parku, gdzie zabił na miejscu 59-letniego Stephena Washingtona i śmiertelnie ranił 66-letnią Kate Shepherd. Na końcu Davison wymierzył broń w siebie i popełnił samobójstwo.

