Praca przyjedzie do Ciebie – nawet jeśli jej nie szukasz. Tak w skrócie można opisać nowy etap działań brytyjskiego Department for Work and Pensions, który wysłał w trasę mobilne urzędy pracy.
Specjalnie oznakowane busy Jobcentre pojawiają się w miastach i mniejszych miejscowościach Anglii. Stoją na parkingach przy centrach handlowych, bibliotekach czy stadionach. Cel jest jasny: dotrzeć do osób biernych zawodowo, długotrwale bezrobotnych i tych, którzy z różnych powodów przestali wierzyć, że rynek pracy ma im jeszcze coś do zaoferowania.
To odpowiedź na rosnące bezrobocie i narastający problem długotrwałej bierności zawodowej, który coraz mocniej obciąża brytyjski system świadczeń. Rząd nie ukrywa, że koszty utrzymania osób pozostających poza rynkiem pracy rosną. Natomiast brak aktywizacji przekłada się nie tylko na finanse publiczne, lecz także na kondycję całych społeczności.
Projekt „na kółkach”. Urząd bliżej ludzi
Mobilne urzędy pracy to w praktyce „Jobcentre on Wheels”, czyli punkt doradczy w busie, wyposażony w stanowiska do rozmów, dostęp do systemów urzędowych i ofert pracy. Zamiast czekać, aż bezrobotny przyjdzie do urzędu, urząd jedzie do niego.
Sekretarz ds. pracy i emerytur, Pat McFadden, podkreśla, że chodzi o „przełamywanie barier” – geograficznych, psychologicznych i społecznych. W praktyce oznacza to obecność w miejscach, gdzie tradycyjny Jobcentre bywa postrzegany jako instytucja odległa, formalna i – dla części osób – stresująca.
Busy oferują wsparcie w szukaniu pracy, pomoc w przygotowaniu CV, informacje o kursach i szkoleniach. Specjaliści w busach oferują również doradztwo dla osób z problemami zdrowotnymi lub niepełnosprawnościami. Szczególny nacisk położono na młodych ludzi z grupy NEET – nieuczących się, niepracujących i nieuczestniczących w szkoleniach.
Długotrwałe bezrobocie – cichy ciężar systemu
Długotrwałe bezrobocie w Wielkiej Brytanii to nie tylko statystyka. To tysiące osób, które wypadły z rynku pracy na miesiące, a często lata. Im dłużej ktoś pozostaje bez zatrudnienia, tym trudniejszy staje się powrót. Maleje pewność siebie, dezaktualizują się kwalifikacje, rośnie zależność od świadczeń.
Dla państwa oznacza to rosnące wydatki i mniejszą aktywność gospodarczą. Dla lokalnych społeczności – większe ryzyko ubóstwa, wykluczenia i problemów społecznych. Mobilne urzędy pracy mają przeciąć ten krąg bierności, zanim stanie się trwały.
Pierwsze efekty: setki rozmów, tysiące kontaktów
Resort pracy podkreśla, że pilotażowe działania przyniosły obiecujące rezultaty. W miejscowościach, w których pojawiły się busy, odnotowano wzrost liczby konsultacji i zapisów na szkolenia. Urzędnicy mówią o setkach bezpośrednich rozmów i realnych skierowaniach do pracy lub programów aktywizacyjnych.

fot. shutterstock.com
Współpraca z organizacjami lokalnymi – jak kluby sportowe czy centra społecznościowe – ma zwiększać zaufanie do projektu. Mobilny urząd nie stoi samotnie na parkingu. Często towarzyszą mu partnerzy oferujący wsparcie psychologiczne, szkoleniowe czy mentoringowe.
Czy to realna zmiana, czy tylko symbol?
Projekt budzi jednak pytania. Krytycy wskazują, że sam kontakt z doradcą nie rozwiąże strukturalnych problemów rynku pracy. W uk brakuje stabilnych, dobrze płatnych etatów. Inni podnoszą, że presja na „aktywizację” może być odbierana jako przymus, szczególnie jeśli towarzyszą jej sankcje wobec osób niepodejmujących pracy.
Z drugiej strony trudno ignorować fakt, że tradycyjny model urzędu pracy nie dociera do wszystkich. Mobilne urzędy pracy zmieniają logikę działania państwa. Z reaktywnej na proaktywną. To urząd, który nie czeka, lecz wychodzi w teren.
Praca przyjedzie do Ciebie. A co dalej?
Największym wyzwaniem będzie trwałość efektów. Jednorazowa rozmowa w busie nie wystarczy, jeśli nie pójdzie za nią realna oferta zatrudnienia i długofalowe wsparcie. Dlatego sukces projektu będzie zależał nie tylko od liczby odwiedzonych miast, ale od tego, ilu uczestników faktycznie utrzyma pracę po kilku miesiącach.
Mobilne urzędy pracy to pomysł odważny i medialny. W dobie rosnących kosztów życia i napiętego budżetu państwa rząd wysyła jasny sygnał: bierność zawodowa przestaje być prywatnym problemem jednostki, a staje się sprawą publiczną.
Czy busy Jobcentre staną się symbolem skutecznej aktywizacji, czy tylko kolejnym eksperymentem polityki społecznej? Odpowiedź przyniosą najbliższe miesiące – i liczby, których nie da się już zignorować.

