Początek roku bywa sprawdzianem kondycji portfela, podobnie jest w tym roku, o czym świadczy bezprecedensowa skala zgłoszeń napływająca od dłużników. Po świętach emocje opadają, a rachunki zaczynają ciążyć na codzienności. Wiele osób dopiero na początku stycznia uświadamia sobie, że wydatki z końcówki roku przekroczyły granicę bezpieczeństwa.
Zjawisko ma charakter masowy i nie dotyczy wyłącznie jednego typu gospodarstw domowych – obejmuje zarówno rodziny, jak i osoby samotne, pracujących i tych, którzy stabilność zawodową utracili.
Boom pożyczkowy przed Bożym Narodzeniem i długi po świętach
Święta, zamiast dać każdemu wytchnienie, potrafią wzmocnić presję. Społeczne oczekiwanie celebrowania i prezentów często wygrywa z rozsądkiem, a konsekwencje przychodzą kilka tygodni później. Przełom roku uważa się za kulminacyjny moment. Wtedy ludzie na ostatnią chwilę zaczynają analizować opcje i szukać ratunku, zanim wszystko bezpowrotnie wymknie się spod kontroli.
Obraz uzupełniają informacje, zgodnie z którymi w okresie poprzedzającym święta wyraźnie wzrosło korzystanie z kart kredytowych. To sugeruje, że dużo osób finansuje codzienne wydatki pożyczonymi pieniędzmi. Bank Anglii poinformował, że w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie zadłużenie na kartach kredytowych rosło w szybkim tempie. W listopadzie roczna stopa wzrostu tego zadłużenia wyniosła 12,1 proc.
Zadłużenie w UK to nie nowość. Badanie przeprowadzone dla Debt Justice około 2 lat temu pokazało, że wśród 6,7 mln ludzi przyznających się do kłopotów z zadłużeniem, najgorzej sytuacja wygląda w grupie osób w wieku 18–24 lat, w której kłopoty dotyczące regulowania comiesięcznych zobowiązań finansowych dotykały 29 proc. respondentów. Nie lepiej z zadłużeniem radzą sobie dorośli w wieku 25–34 lat. Wśród nich w ciągu ostatnich sześciu miesięcy płatności z tytułu kredytu mieszkaniowego, pożyczki czy płatności za rachunki za energię nie pokryło w terminie 24 proc. ankietowanych.
Początek roku w cieniu długów
Fundacja Money Advice Trust odnotowała na początku stycznia większą liczbę połączeń niż rok wcześniej. Pierwszy poniedziałek 2026 roku przeszedł do historii jako najbardziej intensywny dzień działalności infolinii – odebrano wtedy 1 365 telefonów. Równie wymowne są statystyki StepChange. Prawie 4 tys. odwiedzin strony internetowej w dzień Bożego Narodzenia oraz łącznie ponad 15 tys. wejść w sylwestra i Nowy Rok optymizmem nie napawają.

Spośród problemów na pierwszy plan wysuwają się zobowiązania, których nie da się łatwo odłożyć na za miesiąc, pół roku czy rok. Czynsz, podatki oraz opłaty za energię należą do tzw. rachunków priorytetowych. Zima pogłębia dyskomfort – wyższe zużycie energii dotyka wrażliwe na finanse gospodarstwa domowe, przez co balansujemy na granicy, próbując decydować, co uregulować w pierwszej kolejności.
Przy okazji zmienia się sposób, w jaki ludzie proszą o wsparcie. Częściej robią to późno w nocy, w ciszy i samotności, gdy niepokój o dach nad głową nie daje im zmrużyć oka.
Niepewność finansowa kontra pewność decyzji
Z jednej strony Wielka Brytania ma problem z dłużnikami. Z drugiej w obliczu rosnącej niepewności finansowej wiele osób szuka prostych i wiarygodnych wskazówek inwestycyjnych. Często nie wiedzą, kogo poprosić o pomoc. Decyzje podejmowane pod wpływem rodziny czy influencerów bywają ryzykowne. Jak zauważył brytyjski regulator rynku finansowego – FCA – miliony klientów mimo posiadania oszczędności rezygnują z inwestowania. Z różnych powodów: braku wiedzy, pewności siebie lub braku zaufania. Na szczęście od kwietnia 2026 roku zacznie działać nowa struktura wsparcia.
Nowy model pozwoli bankom i platformom inwestycyjnym oferować ukierunkowane rekomendacje dopasowane do typowych profili finansowych bez tworzenia indywidualnych planów. Pomoc ma być darmowa lub ewentualnie bardzo tania, a wszystkie udzielane klientom wskazówki będą nadzorowane przez FCA. Dotychczas z regulowanego doradztwa korzystało tylko 9 proc. Brytyjczyków, chociaż aż 7 milionów dorosłych posiada ponad 10 tys. funtów oszczędności mogących pracować w inwestycjach, zamiast leżeć na koncie i tracić na wartości w wyniku inflacji.
