Fot. Getty
Organizacje charytatywne i councile, które przekazują dane osób bezdomnych, mogą przyczynić się do ich przymusowego usunięcia z Wielkiej Brytanii. Krytycy nowego programu Home Office nie mają wątpliwości, że sprzyja on tworzeniu „wrogiego środowiska” w UK.
W ramach nowego programu Home Office, organizacje charytatywne i councile przekazały ministerstwu dane dziesiątek osób bezdomnych, które nie posiadają obywatelstwa brytyjskiego. A to, jak wskazują aktywiści, może doprowadzić do ich przymusowej deportacji z Wysp. Najnowsze dane pokazują, że councile i organizacje charytatywne pomagające osobom bezdomnym przesłały Ministerstwu Spraw Wewnętrznych wrażliwe dane aż 85 razy, przyczyniając się tym samym, jak ostrzegają krytycy rządowego programu, do tworzenia „wrogiego środowiska” w UK względem cudzoziemców. Z kolei wiadomo już, że Home Office nie ujawni, ile osób, które zostały zgłoszone do ministerstwa w ramach programu Rough Sleeping Support Service (RSSS) do października 2020 r., zostało przymusowo usuniętych z Wielkiej Brytanii.
Potrzebna jest zgoda osoby bezdomnej, ale co to znaczy?
Po zakwestionowaniu legalności nowego programu Home Office przez Public Interest Law Centre, ministerstwo wprowadziło wymóg uzyskania „w pełni świadomej zgody osoby bezdomnej” na objęcie jej pomocą w ramach RSSS. Ale eksperci kwestionują, czy taką „w pełni świadomą zgodę” w ogóle można uzyskać od osób, które nie tylko znajdują się w ciężkiej sytuacji życiowej, ale które też często słabo znają język angielski. – Naszą główną troską jest to, że udostępnianie Home Office danych naszych podopiecznych za pośrednictwem RSSS w jego obecnej formie naraża ich na zwiększone ryzyko zatrzymania i deportacji. A to ryzyko przewyższa wszelkie korzyści, jakie może im przynieść ten program – informuje Josephine Whitaker-Yilmaz z pomagającej imigrantom organizacji charytatywnej Praxis.
