W redakcji Polish Express doskonale pamiętamy czasy, kiedy funt brytyjski kosztował ponad 7 złotych. Było to w początkach naszej działalności w 2004 roku. Dziś, z perspektywy ponad dwóch dekad, spoglądamy na to, jak potęga brytyjskiej waluty kształtowała losy milionów Polaków. Oraz jak drastycznie zmieniły się realia ekonomiczne od tamtego szczytowego momentu.
Złoty wiek emigracji
Rok 2004 był szczególny dla wszystkich Polaków, bowiem wówczas Polska weszła do Unii Europejskiej. Dla nas, którzy mieszkaliśmy w UK przed rokiem 2004, była to przełomowa chwila otwarcia się rynku pracy. W niepamięć odeszły wizy studenckie załatwiane dzięki kursom angielskiego czy biznesowe zdobywane z trudem przez pośredników. Mogliśmy podejmować legalne zatrudnienie na równie z Brytyjczykami. To wtedy kurs GBP/PLN osiągnął swoje historyczne maksimum, ocierając się o niewyobrażalną dziś barierę 7,5 – 7,60 zł.
Dla Polaka zarabiającego w UK nawet minimalną stawkę, przeliczenie oszczędności na złotówki było jak wygrana na loterii. To właśnie ten „funt po siedem złotych” stał się motorem napędowym masowej emigracji. Praca na zmywaku czy na budowie w Londynie pozwalała w krótkim czasie na zakup mieszkania lub budowę domu w Polsce bez kredytu. Wszyscy pamiętamy czasy, gdy w Londynie pracując za minimalną stawkę, zarabialiśmy w tydzień więcej niż nasi rodzice w Polsce przez miesiąc. Różnica w zarobkach w UK i Polsce, była ogromna, nie tylko ze względu na wysoki kurs funta, ale także realia ekonomiczne. Do UK opłacało się przyjeżdżać nawet na 2-3 miesiące w czasie wakacji.

Rekordowe załamanie funta w 2008
W 2008 roku kurs funta doświadczył historycznego załamania w wyniku wybuchu globalnego kryzysu finansowego, zapoczątkowanego w USA. Względem dolara amerykańskiego (USD) funt stracił na wartości ponad 30%, a jego kurs zbliżył się do euro, osiągając najniższe poziomy od dziesięcioleci.
Era stabilizacji i Brexit
Po kryzysie z 2008 roku, funt odbił, jednak realia zaczęły się zmieniać. Choć funt nadal był silny, rynek zaczął weryfikować jego wartość. W okresie 2015-2023 kurs zazwyczaj kształtował się znacznie poniżej rekordowych wartości, oscylując najczęściej w szerokim przedziale 4,80 – 5,60 zł.
Kluczowym momentem dla kursu funta był czerwiec 2016 roku, kiedy odbyło się referendum w sprawie Brexit. W ciągu jednej nocy wartość funta runęła. Z poziomu około 5,70 zł w dniu głosowania, kurs funta w kolejnych miesiącach spadł poniżej 4,70 zł. Dla wielu osób wysyłających pieniądze rodzinom do Polski był to szok. Miesięczne przelewy zmalały realnie o kilkanaście procent.
Pandemia, wojna i inflacja
Ostatni okres to czas ogromnej zmienności, wywołany czynnikami globalnymi. Zawirowania nie tylko dotknęły kurs funta, ale innych walut także.
W czasie pandemii kurs funta zachowywał się nerwowo, spadając w momentach niepewności nawet do poziomu 4,60 zł, by potem wracać powyżej 5,00 zł.
Z kolei inwazja na Ukrainę spowodowała gwałtowne osłabienie złotówki. Przez to w marcu 2022 roku funt na krótko wystrzelił powyżej 6,00 zł, co było najwyższym poziomem od wielu lat. Dostaliśmy chwilowy „oddech” osobom zarabiającym w UK i inwestującym w Polsce.
Brytyjska waluta przeżyła jeszcze jeden czarny moment, gdy po ogłoszeniu kontrowersyjnego „mini-budżetu” niemal zrównała się wartością z dolarem amerykańskim, co odbiło się również na kursie do złotego (spadek w okolice 5,20 zł).
Czy funt po 7 złotych jeszcze wróci?
Dziś, w 2026 roku, można patrzeć na kurs kurs GBP/PLN z dużo większym spokojem, ale i realizmem. Polska gospodarka stała się znacznie silniejsza niż w 2004 roku, co sprawia, że powrót do kursu powyżej 7 zł jest obecnie mało prawdopodobny w dającej się przewidzieć przyszłości.
Dla Polonii w UK oznacza to koniec ery „łatwego bogacenia się na przeliczniku”. Obecnie o atrakcyjności emigracji może decydować nie tyle kurs waluty, co jakość życia, standardy pracy i stabilność brytyjskiego systemu prawnego. Jednak ze względu na ograniczenia w dostępie do rynku pracy po Brexit, Wielka Brytania nie jest już popularnym kierunkiem migracji zarobkowej. Co więcej rynek pracy w Polsce dla wielu jest bardziej atrakcyjny niż brytyjski. Zaś Polacy decydujący się na pracę za granicą zarabiają w euro w Niemczech, Irlandii czy Holandii.
