Wczoraj we wschodniej części Londynu policja nurkowała w kanale po muzułmańskie książki. Jak się okazało, książki zostały zatopione przez wyznawcę, który źle zrozumiał zasady niszczenia islamskich książek.
Mieszkańcy wschodniego Londynu mieli wczoraj szansę podziwiać niecodzienny widok: policjantów nurkujących w jednym z kanałów i wyciągających książki, które następnie układali skrupulatnie na brzegu. Ta podziwu godna brawurowa akcja pozwoliła odkryć funkcjonariuszom, że książki są napisane po arabsku i najprawdopodobniej zostały zatopione celowo.
Zdaniem ekspertów, jeden z wyznawców islamu utopił książki w Limehouse Cut, ponieważ źle zrozumiał zasady Koranu mówiące o niszczeniu książek. Zgodnie z tradycją, książki powinno się zniszczyć całkowicie – utopić lub spalić. Nie można ich po prostu wyrzucić. Jednak dla wielu wyznawców zasady nie są jasne.
– Każdy, kto postępuje w ten sposób, łamie prawo. Jeżeli tylko uda się znaleźć osobę odpowiedzialną, poniesie ona konsekwencje. Właściwym postępowanie w takiej sytuacji jest spalenie lub zniszczenie tekstów w wodzie – ale w tym ostatnim przypadku – prochy należy spalić – tłumaczył Salman Farsi, rzecznik pobliskiego meczetu we wschodnim Londynie.
– Myślę, że mógł to zrobić ktoś z naszej społeczności, kto źle zrozumiał wytyczne. Oczywiście to nie tłumaczy postępowania tej osoby. Zanieczyścił w ten sposób środowisko, chociaż mógł po prostu oddać książki do spalarni. Myślę, że to tylko nieszkodliwe nieporozumienie. Ale jesteśmy bardzo wdzięczni policji, że nas zawiadomili – powiedział Farsi.
Salman Farsi odrzucił całkowicie sugestię, że mogła to być zbrodnia nienawiści. Opinię Farsiego potwierdza także Scotland Yard. Książki zostały złożone na pobliskim cmentarzu.
