Przewodniczący Izby Gmin – Chris Grayling, potępił władze popularnej sieci kawiarni Caffe Nero za nieskupowanie mleka od rolników pochodzących z rejonów na których prowadzone są odstrzały borsuków.
Zdaniem Graylinga decyzja sieci jest „nieakceptowalna”, ponieważ w jej wyniku cierpią osoby, których działalność w żaden sposób nie wiąże się z prowadzaniem odstrzałów redukcyjnych. „Firmy nie mogą ulegać presji wąskiej grupy aktywistów i w efekcie pozbawiać środków do życia osób, które ze sprawą nie mają związku” – stwierdził Grayling.
Odstrzały borsuków mają na celu zahamowanie rozprzestrzeniania się gruźlicy wśród bydła. W odpowiedzi na decyzję rządu o ich rozpoczęciu, Caffe Nero ogłosiło, że nie będzie skupować mleka od hodowców z rejonów nią objętych, czyli Gloucestershire i Somerset.
Sprzeciw wobec redukcji populacji borsuka w Wielkiej Brytanii nie wynika jednak z humanitarnych idei, jakim wierne jest kierownictwo Caffe Nero, a sprawnie przeprowadzonego przez ekologów bojkotu kawiarni. Uczestnikom facebookowej grupy „Stop the Cull” udało się przekonać wielu londyńczyków, że to właśnie władze sieci mają wpływ na prowadzenie odstrzału, ponieważ do przygotowania cappuccino czy latte używają mleka pochodzącego od krów z rejonów, gdzie liczebność borsuka, przenoszącego choroby atakujące właśnie bydło, jest bardzo wysoka.
„Caffe Nero nie ma problemu ze skupowaniem mleka skażonego borsuczą krwią. My mamy, dlatego upewnimy się, żeby dowiedziała się o tym reszta UK” – czytamy na profilu grupy Stop the Cull.
Rzecznik National Farmers Union skrytykował posunięcie Caffe Nero tłumacząc, że odstrzały są niezbędne, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się gruźlicy. „W zeszłym roku z powodu zarażenia chorobą, farmerzy z południowego zachodu byli zmuszeni zabić 3 tysiące sztuk bydła” – tłumaczy rzecznik.
Z najnowszych doniesień wynika, że w związku z kontrowersjami, władze sieci rozważają zmianę swojej decyzji.
Rzecznik National Farmers Union skrytykował posunięcie Caffe Nero tłumacząc, że odstrzały są niezbędne, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się gruźlicy. „W zeszłym roku z powodu zarażenia farmerzy z południowego zachodu byli zmuszeni zabić 3 tysiące sztuk bydła” – tłumaczy rzecznik.
